Dostrzec jego toksyczność.

Bez tłumaczenia, bez wyjaśniania – to nie wina kolegów, rodziców, społeczeństwa. Ta osoba jest toksyczna i na pewno wiele czynników miało na to wpływ, ale to nie jest wina innych, że zachowuje się w sposób toksyczny. Nie tłumacz toksycznego zachowania innymi ludźmi. Zawsze możemy wybrać – zawsze! A jeśli czujemy, że nie panujemy nad sobą to powinniśmy coś z tym zrobić. On nie jest toksyczny przez swojego ojca. Zrzucenie winy na kogoś innego nie sprawi, że nagle toksyczny nie będzie.

Zrozumieć, że bez terapii nic go nie uleczy.

Nie zmieni się pod wpływem modlitwy, twoich słów, błagania, proszenia, groźby. Zaakceptuj to, że taki jest. Nie głaszcz po głowie, nie ściskaj, nie wyjaśniaj – zobacz jaki jest i powiedz: ok, rozumiem, że jesteś toksyczny. Twoja miłość go nie uleczy. Nie zmieni się, bo kocha. Jeśli jest osobą toksyczną to potrzebuje leczenia. Znam psychoterapeutów, którzy nie potrafią uleczyć toksycznych ludzi i tkwią z nimi w relacjach sami stając się zaburzeni.

Nie próbować zmieniać na siłę – to nic nie da.

Możesz grozić, stawiać warunki, próbować zmusić do leczenia. Tylko czyja to będzie decyzja? Twoja czy jego? Leczenie musi być dobrowolne. W przeciwnym wypadku nastąpi powrót do starych tematów. Człowiek, który nie chce nad sobą pracować nie podejmie się wyrzeczeń, których terapia wymaga. Nie będzie chciał przepracować trudnych tematów.

Zostawić, odejść, ograniczyć kontakt.

Jeśli to teść albo kuzyn to niewiele możemy zrobić, relację nie zawsze da się uciąć, czasami trzeba ją wyłącznie ograniczać. Jeśli widujemy toksyczną siostrę tylko w trakcie świąt to ucinanie kontaktu całkowicie nie ma nawet sensu – te 2 spotkania w roku często są możliwe do przetrwania. Gorzej, kiedy toksyczną osobą jest nasz partner – wtedy przy braku chęci podjęcia przez niego leczenia pozostaje jedynie ucięcie kontaktu.

Chronić siebie.

Toksyczność niszczy. Możesz być szalenie silną osobą, ale w spotkaniu z człowiekiem toksycznym może dojść nawet do rękoczynów. Jego słowa ranią duszę, pozostawiają blizny, podważają naszą wiarę w siebie i sprawiają, że czasami tygodniami dochodzimy do siebie. Nie powinniśmy wystawiać się na kontakt z taką osobą ani ufnie wierzyć, że tym razem nie potraktuje nas tak źle jak poprzednim razem. Zawsze musimy chronić przede wszystkim siebie – jeśli sami o siebie nie zadbamy to nie zrobi tego za nas nikt inny!

Nie odbierać tego osobiście.

To nie Ty jesteś zły. Nie, nie zasługujesz na tą krzywdę. Nikt nie ma prawa Ci szkodzić, ranić Cię i wyzywać. To nie Twoja wina, że ten człowiek jest toksyczny i branie odpowiedzialności na siebie za jego czyny niewiele zmieni. To on ma się leczyć a nie Ty. Zobacz kto, komu i w jaki sposób sprawia ból. Nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina. Możliwe, że jesteś osobą współuzależnioną od tej toksyczności, możliwe, że również musisz się poddać terapii.

Co z tego masz?

Jeśli wciąż tkwisz w tym związku mimo toksyczności tej drugiej osoby zastanów się, co takiego daje Ci ta relacja, że wciąż w nią brniesz? Czemu CHCESZ być w tym układzie? Bo skoro jesteś to znak, że chcesz. O ile nikt nie przystawił Ci pistoletu do głowy to najpewniej ten związek Ci odpowiada, chociaż możesz zaprzeczać i opowiadać jak Ci z nim źle. A jednak w tej relacji trwasz, zatem: co z tego masz?

Gorąco polecam wszystkim szukającym pomocy grupę wsparcia na facebooku: WOLNI OD TOKSYCZNYCH RELACJI.