Gdy w Twoim życiu pojawia się dziecko pojawia się też chaos. Pamiętam ostrzeżenia znajomych – “przy dziecku nic już nie zrobisz!” Uznałam, że wszystko o czym mówią wynika ze złego zaplanowania. Kiedy pojawiło się moje własne doszłam do wniosku, że to jakiś koszmar. Jak mam cokolwiek zaplanować? Jak zrealizować? Przecież się nie da…

zmiana, zmiana, zmiana…

Zrozumiałam, że zmiana myślenia to jedyne, co może mnie ocalić w tej nowej, podlegającej ciągłej zmianie sytuacji. Zmiennej niesamowicie i nieprzewidywalnej, bo ledwo zdążyłam się wykształcić jakiś nawyk – jak słuchanie podcastów w trakcie drzemek Małej kiedy moje dziecko uznało, że podcasty całkowicie zaburzą jej sen i będę musiała z nich zrezygnować. (Tak, nawet korzystanie ze słuchawek doprowadziło do przerwania drzemki…)

Bardzo długo walczyłam i nie ukrywam, że było to powodem mojej ogromnej frustracji, bo byłam przyzwyczajona do rozwoju, do działania, do pisania, aż nagle okazało się, że muszę to wszystko odłożyć i zaczekać. Pamiętam jak uznałam, że ciąża uczy cierpliwości. Teraz doszłam do wniosku, że DOPIERO DZIECKO uczy cierpliwości i planowania. Ale nietypowego, niecodziennego, nie tego, które znajdziemy w podręcznikach.

Jakiego planowania nauczyło mnie moje dziecko?

1. UCZYSZ SIĘ PLANOWAĆ WARUNKOWO. JEŚLI… -> TO…

Przykłady? Jeśli Mała będzie spała to poczytam. Ale jeśli nie, to pójdziemy na spacer. Jeśli będziemy na spacerze i nie będzie płakać po przekroczeniu progu sklepu, to zrobimy też zakupy. Jak się nie uda – to zrobi je mąż. Jak będziemy przechodzić obok poczty, to spróbuję wysłać list. Jeśli się to nie uda, to podejmę próbę jutro. Żadnej listy z punktami, żadnego MUSZĘ. Uda się? – Super! Nie uda się? – Trudno. Jutro też można spróbować.

2. ODPUSZCZASZ

Z początku wściekałam się niemiłosiernie, bo chciałam za wszelką cenę realizować określone cele. Chciałam pisać. Siadałam do kolejnego wpisu wielokrotnie i zwyczajnie się nie dało. A to Mała budziła się na cyca, a to musiałam zorganizować sobie jedzenie, a to miałam zaległości, których nie mogłam już odłożyć – jak np. pranie ciuszków Małej. Byłam zła, bo nie tak wyobrażałam sobie swoje życie na urlopie macierzyńskim. I nagle zrozumiałam, że z pewnych rzeczy trzeba na jakiś czas odpuścić, zrezygnować. Że doby się nie rozciągnie, bo kiedy dziecko domaga się Twojej uwagi to musisz odłożyć wszystko na bok i być tu i teraz dla tego dziecka. Koniec, kropka.

3. ZMIENIASZ HIERARCHIĘ WARTOŚCI

Stawiasz siebie i potrzeby dziecka na pierwszym miejscu. I mówię tu o potrzebach fizjologicznych, bo musisz spać jeśli chcesz być przytomna na drugi dzień. A jeśli dziecko chodzi spać o 19.00 a wstaje o 5.00 to Ty kładziesz się najpóźniej o 21.00 nawet jeśli bardzo pragniesz posiedzieć i obejrzeć serial. Nagle widzisz, co jest naprawdę ważne. Troska o swoje zdrowie, prawidłowe odżywianie, sen, równowaga psychiczna – to przejmuje władzę nad rozwojem i pracą. Na to wszystko przyjdzie czas później.

4. TWÓJ GRAFIK STAJE SIĘ BARDZIEJ ELASTYCZNY

Przestałam rozbudowywać listę rzeczy do zrobienia. Jeśli umawiam się z kimś na spotkanie, to nie planuję innych takich aktywności – bo wiem, że mnie ono wyczerpie i nie będę w stanie podołać innym. Dlatego wyznaczam jedną bardzo dużą rzecz do zrobienia w danym dniu i ewentualnie 2 mniejsze. Przy czym są to rzeczy przy których świat się nie zawali jeśli ich nie zrealizuję. (I tu przywołuję punkt 1: jeśli… -> to…)

5. WCIĄGASZ INNYCH DO POMOCY

Nie uważam by branie na siebie wszystkiego w momencie pojawienia się dziecka było rozsądne. Odrobina pomocy ze strony innych, nawet zwykła prośba o zrobienie zakupów, pozwoli nam zyskać trochę czasu. Nie mówiąc już o zajęciu się dzieckiem. Znam przypadki regularnej pomocy wśród znajomych, gdzie dziadkowie przyjeżdżali z wizytą by świeża mama mogła się wyspać albo wyskoczyć z mężem na randkę. 2-3 godziny raz na jakiś czas nie uczynią z nas złej matki – nie miejmy obaw by skorzystać z pomocy bliskich.

6. UPRASZCZASZ/ OBCINASZ

Obiad? Na co komu 2 dania? Wystarczy zupa albo samo drugie, naprawdę proste danie (u mnie przez wiele tygodni królował makaron z sosem). Prasowanie ubranek malucha? Po najbliższym posiłku i tak wylądują w koszu! Nie masz czasu na pełen makijaż? Wytuszuj rzęsy. Zamiast dużych zakupów kup tylko to, czego potrzebujesz na teraz. Kiedy chcesz zrobić wpis na bloga napisz jedynie jego zarys. Zamiast czytać przez 2 godziny wieczorem czytam po 20 minut w ciągu drzemek. Czytam wolniej, ale w ciągu tego roku wciąż udało mi się przeczytać ponad 20 książek. Robię tylko tyle ile mogę, z większości rzeczy rezygnuję a ostatecznie okazuje się, że sporo z nich wcale nie było mi niezbędnych do życia.

 

Nie wszystko uda się zrealizować, nie wszystko da się zaplanować, wiele rzeczy trzeba odpuścić, ale z drugiej strony dziecko pokazuje nam jakie rzeczy są naprawdę ważne. Cieszmy się każdym małym sukcesem i bądźmy dla siebie bardziej wyrozumiałe. Dziecko uczy jednego: że wszystko się CIĄGLE zmienia.