ZAKUPY minimalisty – sprawdzone tricki

Uwielbiamy zakupy, szczególnie te ubraniowe! Znam osoby, dla których czystą przyjemnością jest przeglądanie stron z ubraniami i spacerowanie po sklepach, nawet jeśli nie mają zamiaru nic kupić. Samo nasycenie oczu przedmiotami, które mogłyby nabyć napawa je optymizmem i poprawia nastrój. Kiedy decydujemy się ma minimalizm zakupy są właśnie jedną z tych rzeczy, które tak ciężko nam odstawić. Oto moje sprawdzone sposoby na zakupy minimalisty – czyli na to by jednak nie zrobić zakupów LUB jak sprawić by nie zalała nas fala nowych przedmiotów, kiedy już się na nie zdecydujemy.

Trik nr 1: odczekaj 24 godziny

Magia sklepów polega na tym, że w momencie, kiedy czegoś nie pragniemy nagle dochodzimy do wniosku, że koniecznie TU i TERAZ musimy to mieć. Co ciekawe: gdybyśmy do tego sklepu nie trafili nawet nie uzmysłowilibyśmy sobie takiej potrzeby, bo w rzeczywistości jej nie mamy. Rodzi się w chwili, w której nasz wzrok pada na jakiś przedmiot i nagle mózg dochodzi do wniosku, że nam się to podoba. Co wtedy robię? Jeśli przedmiot nie jest na liście potrzebnych mi rzeczy a czuję, że „koniecznie” chcę go mieć odkładam zakup na 24 godziny. Obiecuję sobie, że jeśli na drugi dzień wciąż będę go chcieć to po niego wrócę. Zaledwie raz wróciłam (i rzeczywiście używałam tej rzeczy przez wiele miesięcy, więc zakup się nie zmarnował) – za każdym innym razem zapominałam o tym, co mi się tak bardzo spodobało albo przypominałam sobie o tym, kiedy zakup nie był już możliwy. Zasada ta jest prosta: możesz wrócić po daną rzecz po 24 godzinach albo wcale. Jeśli jesteś na kolejnych zakupach i znowu ją widzisz to niestety, ale musisz odczekać kolejne 24 godziny.

 

Trik nr 2: dodaj na Pintereście

Nie jest to mój autorski trick, ale wyłapany z jakiejś książki o minimalizmie – a przy tym niesamowicie skuteczny. Pinterest jest świetnym narzędziem do gromadzenia obrazków i fotografii. Można z niego czerpać mnóstwo inspiracji i wiele zdjęć zamieszczonych na tym blogu pochodzi właśnie z niego. Jego zaletą jest to, że obrazki, które ci się podobają możesz umieścić w specjalnych folderach podzielonych na kategorie. Sam wybierasz co zbierasz. Wiele z rzeczy, na które najdzie cię zakupowa ochota znajdziesz właśnie tam. Warto te wymarzone rzeczy zapisać u siebie. W ten sposób powstaje złudzenie, że jesteśmy w ich posiadaniu – co wielokrotnie skutkuje tym, że od razu przechodzi nam ochota na ich zakup. Nie ma się co oszukiwać: czasami nie chodzi wcale o to, by dane rzeczy nosić, ale by je posiadać.

 

WAŻNA PODPOWIEDŹ: do czego będziesz to nosić?

Często kupowałam daną rzecz ze względu na jej oryginalność: kurtki w kwieciste wzory, duże wisiorki, spodnie w nieszablonowym kolorze, przedmioty o dziwacznych kształtach. I taka rzecz wyglądała rewelacyjnie w sklepie, ale po powrocie do domu i kilku przymiarkach okazywało się, że DO NICZEGO MI NIE PASUJE (i… lądowała w szufladzie). Podobał mi się przedmiot sam w sobie – nie myślałam o tym, do czego go założę. Duża biżuteria wymuszała na mnie zakup odpowiedniego stroju, bo nie pasowała do tego, co już miałam. To problem, którego sobie nie uświadamiamy. Jeśli już w sklepie wiesz, że nie będziesz mieć do czego jej dobrać, to kupienie jej mija się z celem – pewnie nigdy jej nie założysz.

Krzykliwe kolory, oryginalne wzory czy kroje zebrane razem tworzą koszmarny misz-masz. Założenie na siebie zbyt wielu motywów lub wymyślnej biżuterii prowadzi do tego, że wyglądamy jak choinka. Minimalizm, stonowane wzory są skuteczne na co dzień i zanim wybierzemy oryginalny wzór zastanówny się: czy będziemy go nosić? Czy będziemy mieć go do czego założyć? Jeśli dany wisiorek nie pasuje do żadnego Twojego T-shirta będziesz musiała kupić odpowiednią koszulkę i tak wywołasz zakupową lawinę.

Nie jestem przeciwniczką posiadania oryginalnych ubrań, a jedynie zwolenniczką tego by dobierać je z głową i faktycznie z nich korzystać.

 

 

Kiedy przychodzi taki moment, że nie możemy się oprzeć zakupom to i tak mamy możliwość ograniczyć ilość przybywających rzeczy.

 

Trik nr 3: zaplanuj zakup / zakup online

Zaprośmy przedmioty do swojego życia, ale zróbmy to świadomie. Po zrobieniu gruntownego porządku (o czym pisałam tutaj) ustalmy czego naprawdę potrzebujemy i zapiszmy to – zróbmy listę. Wyznaczmy jasne kryteria przedmiotów, których szukamy. Jeśli mają to być koszulki to jakiego koloru? Z nadrukiem czy bez? Z czym będę to nosić? Tak przemyślane zakupy pozwolą uwolnić się od nadmiaru niepotrzebnych rzeczy, które wylądowałyby w szufladzie na zawsze. Pamiętaj by pasowały do tego co już masz.

Wiedząc co chcemy kupić możemy wyznaczyć listę sklepów, które odwiedzimy. To pomoże uniknąć niechcianych pokus i ograniczy czas spędzony na shoppingu. Tutaj dodatkową opcją są zakupy online. Kiedy wiemy jakich rzeczy potrzebujemy możemy przejrzeć sklepy przez ich oficjalne stronki i od razu dokonać zakupu. Przekonałam się na własnej skórze o tym, że takie przedmioty jak koszulki czy swetry nie wymagają przymiarki. Jeśli spodobały mi się online, podobały mi się również już po założeniu. Jest to również dużo prostsze, kiedy robiliśmy już zakupy w sklepie stacjonarnym i znamy rozmiarówkę danej marki. Jedynym problemem jest zawsze kwestia sukienek, spodni i butów – te mogą różnie leżeć w zależności od kroju i niestety trzeba je przymierzyć.

Bardzo ważna rzecz: jeśli nie trafisz na dany zakup nie zmieniaj kryteriów. Poszukaj w innych sklepach lub odłóż zakup na później. Szansa, że zastąpienie białego swetra beżowym przyniesie pożądany rezultat jest mała. Trzymaj się wyznaczonych celów, bo przecież wcześniej zaplanowałaś je z głową. Nie działaj pod wpływem impulsu.

 

Trik nr 4: podmianka

Kupiłaś kolejną koszulkę albo parę jeansów? Ok, nie ma problemu – nie będziesz z tego powodu rwać sobie włosów z głowy, ale w zamian wyeliminuj jedną rzecz, którą nosisz najrzadziej. Zasada ta jest znana jako: jedno wchodzi – drugie wychodzi. Kupując coś nowego pozbywaj się starego. Nie musi to być akurat ta sama rzecz – jeśli kupiłaś koszulkę, bo masz ich za mało i był to celowy zakup pozbądź się najbardziej podniszczonego swetra albo spodni, których nie lubisz. Zawsze jest rzecz, którą możesz wyeliminować w zamian. Dokładnie się nad nią zastanów. Chodzi przecież o to by ograniczyć niepotrzebne rzeczy a nie gromadzić kolejne pod wpływem wymówki.

 

Czy masz jakieś sprawdzone, minimalistyczne triki na udane zakupy? Podziel się nimi w komentarzach!

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Makala

    Ja mam w głowie listę rzeczy, które najczęściej wyrzucam z powodu nieprzydatności lub niedopasowania do mojego stylu. Potem w sklepie rzadziej sięgam po coś podobnego, bo wiem, że znów wyląduje na dnie szafy. Nie ma co się oszukiwać – rzeczy na czasie nie zawsze NAM pasują, a kolory ekstrawaganckie wlożymy dwa razy w roku. Dzięki własnym obserwacjom odpuściłam sobie kolor musztardowy, spódnice, ubrania z modnymi dziurami, torby na ramię bez zamka, kolejne mega-tanie T-shirty z nadrukiem itd. Kupowanie w nadmiarze wyszlo mi na dobre, bo nauczyłam się, co tak na prawdę lubię i noszę, a co tylko lubię mieć.