ZA CO kocham minimalizm?

simply

Znacie to uczucie, kiedy wielki worek niepotrzebnych rzeczy ląduje na osiedlowym śmietniku? Albo to, które pojawia się w piersi, kiedy waszym oczom ukazuje się całkowicie pusta półka? I jeszcze ten moment, kiedy wchodzicie do swojego mieszkania i widzicie mnóstwo światła i przestrzeni? Mnie takie chwile napawają motywacją do działania. Czuję przypływ energii zdolnej przenosić góry. Takiej, która sprawia, że chce mi się zrobić to wszystko, co do tej pory odkładałam na bok. Czuję się szczęśliwa, wolna i gotowa by czerpać jeszcze więcej z życia. Za co jeszcze kocham minimalizm? Zapraszam do mojego całkowicie subiektywnego przeglądu korzyści z niego płynących.

LISTA

Zalety minimalizmu można wymieniać bez końca. Każdy z nas ma swoje własne, osobiste korzyści. Postanowiłam usiąść i podsumować to, co ja sama mu zawdzięczam i co zmienił w moim życiu. Powstała z tego taka oto lista. Kolejna lista minimalisty;)? Oto, co uwielbiam w minimalizmie:

  1. Wolność – bo tego uczucia nie da się porównać z żadnym innym. Jestem wolna od konieczności wydawania. Wolna od myślenia jak zdobyć kolejną rzecz, której nie potrzebuję. Nic nie muszę, wybieram czego pragnę świadomie. To uczucie jest cudowne!
  2. Nie szukam rzeczy, nie tracę czasu i energii. To, co posiadam jest mi potrzebne i ma ściśle określone miejsce, więc nie muszę marnować czasu czy energii, a dodatkowo złościć się, bo nie mogę tego czegoś znaleźć.
  3. Nie zamartwiam się rzeczami – jeśli coś znika z mojego otoczenia to trudno, najwidoczniej nie jest mi potrzebne. Pewnie część osób się nie zgodzi i nazwie to zwykłą głupotą, ale nie rozpaczam jeśli coś zgubię. Oczywiście, jest mi przez chwilę żal jeśli było to wartościowe i cenne, drogie rzeczy zawsze wywołują w nas wizję, że trzeba będzie znowu na nie zapracować. Dzięki minimalizmowi mam jasne kryteria, co jest dla mnie ważne a co nie i taka „żałoba po przedmiocie” trwa tylko chwilę. Jedni nazwą to lekkomyślnością, ja nazywam spokojem.
  4. Noszę, co chcę i wyłącznie to, co lubię. Minimalizm zbudował we mnie przeświadczenie, że nie potrzebuję wielu ubrań, nie muszę ich wymieniać co sezon, więc jeśli coś noszę, to muszę czuć się w tym dobrze. Nie wyobrażam sobie nosić przepięknego swetra, który będzie mnie kuć nawet jeśli będzie jedynym jaki posiadam.
  5. Nie mam wyrzutów sumienia, że czegoś nie używam. Bo takich przedmiotów nie mam. Jeśli je posiadam, to w ściśle określonym celu. Nie musi to być cel funkcjonalny – czasami wystarczy, że dana rzecz przywoła miliony dobrych wspomnień. Ale jeśli ją mam, to na pewno używam jej częściej niż raz na rok.
  6. Nie martwię się tym, co ludzie powiedzą. Mam świadomość, że ścieżka minimalizmu jest odmienna niż ta powszechnie polecana. Ludzie gromadzą rzeczy – ja je ograniczam. I nie przeszkadza mi to, że mają inny punkt widzenia, nie czuję, że muszę kogokolwiek do tego przekonywać, czy sama czemuś ulegać. Minimalizm nie jest dla każdego, a kierowanie się głosem osób, które muszą gromadzić jest dla mnie zwyczajnie bez sensu. Jeśli to działa w moim przypadku, jeśli czuję się z tym dobrze to czemu mam kogoś słuchać?
  7. Ciągle się rozwijam. Szukam sposobów zastąpienia przedmiotów, inspiracji, motywacji. Poszerzam swoją wiedzę i żyję bardziej świadomie. Dużo oglądam, dużo czytam, dużo rozmyślam – minimalizm nie jest dla mnie tylko wyrzuceniem przedmiotów, to prawdziwy wgląd w siebie, w to czym się kieruję i czemu coś wybieram.
  8. Szukam nieszablonowych rozwiązań. Nie ulegam stwierdzeniom: „tak jest, bo tak jest i już”. Dociekam czemu mam to mieć, czemu niby muszę? Minimalizm nie jest płynięciem z prądem, zakłada pewną odmienność i to, że nie godzisz się na to, co wszyscy. Dlatego szukasz innej drogi, tej dobrej dla ciebie samego.
  9. Jestem ostrożna przy zakupach. Nie ulegam swoim zachciankom i rozumiem motywy swojego postępowania. Nie działam na oślep – dzięki minimalizmowi.
  10. Planuję, szczególnie swoje wydatki – to chyba podstawa minimalizmu. Lepiej wykorzystuję pieniądze, bo moje zakupy są całkowicie świadome. Zawsze najpierw przemyślę czego potrzebuję a dopiero później decyduję się na wydanie środków. Troszkę więcej pisałam o tym tutaj.
  11. Otaczam się pięknymi, przydatnymi przedmiotami – lubię swoje otoczenie. Chętnie wracam do domu i wykonuję w nim różne czynności. Lubię sprzątać, lubię siadać w fotelu, brać książkę do ręki. Lubię swoją przestrzeń, bo nie jest zagracona. Jest moja, wyjątkowa, taka jaką stworzyłam WYBRANYMI przedmiotami.
  12. Mam jasną hierarchię tego, co jest dla mnie ważne – i żyję zgodnie z tymi wartościami. Minimalizm wyklucza pewne działania i zachowania – a przynajmniej ma to na celu. Oczywiście od nas samych zależy w jakim stopniu się nim kierujemy, ale w przypadku tego, który ja wyznaję ograniczenie przedmiotów na korzyść ludzi i doznań, przygód jest podstawą. Wiedząc czym się kieruję w życiu nie tracę czasu na rozpraszacze.
  13. Otaczam się właściwymi ludźmi – takimi, którzy wyznają podobne wartości. Punkt wynikający z poprzedniego. Wiedząc jakie rzeczy są dla mnie ważne szukam osób w swoim otoczeniu osób, które myślą podobnie. Dzięki czemu możemy wymieniać się doświadczeniami, pobudzać do dyskusji, rozwijać i inspirować. Oczywiście znam osoby, które na pierwszym miejscu stawiają posiadanie rzeczy i ich gromadzenie, ale nie zawsze jest łatwo znaleźć mi z nimi płaszczyznę porozumienia. Czasami okazuje się, że jedyne o czym są w stanie rozmawiać to przedmioty a to niekoniecznie jest interesujące.
  14. Stawiam momenty nad rzeczami, dzięki czemu przeżywam przygody. Jedna z największych zalet: nigdy nie boli mnie wydanie sporej sumy na wyjazd, bo wiem, że przeżyta dzięki nim przygoda zostanie ze mną na lata, w głowie i sercu. Nigdy nie odczuwam z tego powodu wyrzutów sumienia. Nigdy nie przeliczam tego na liczbę rzeczy, które mogłabym kupić.
  15. Mniej rzeczy to mniej zamartwiania się: gdzie to przechowam, jak o to zadbam, jak to wyczyszczę? Co będzie jak się zepsuje?

 

Powyższą listę można zapewne rozbudować. Każdy z nas dodałby tu jeszcze parę punktów, bo minimalizm dla każdego oznacza coś innego. Gdybym miała to podsumować w kilku prostych słowach okazałoby się, że minimalizm to:

WOLNOŚĆ,

SPOKÓJ,

PIENIĄDZE,

CZAS,

WARTOŚCI,

PRZEŻYWANIE PRZYGÓD.

 

Tyle znaczy dla mnie. A co znaczy dla ciebie?

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Bardzo dobry wpis, myślimy bardzo podobnie:) Powiedziałabym nawet, że całkiem podobnie 😉 Ale ostatnio zaszalałaś z wpisami, nie byłam w stanie nadążyć z czytaniem i chyba mam zaległości 😉 Ale nadrobię heh. Świetnie podsumowałaś minimalizm i całe jego założenie. Też staram się ludziom przekazywać ile dobrego mogliby do swojego życia dostarczyć dzięki minimalizmowi. Ale nie każdy chce tego słuchać bo wydaje im się, że to głupoty i że przecież oni są szczęśliwi bo mają nowy telewizor czy samochód. Nic więcej nie dodam do Twojej listy bo wyczerpuje to w co sama wierzę 🙂 Miło wiedzieć, że ktoś jeszcze ma takie samo podejście :)Pozdrawiam 🙂

    • Hahaha, na spokojnie, rozłóż sobie lekturę żeby nie czytać wszystkiego na raz:D Cieszę się, że się wpasowałam, chociaż czuję, że coś jeszcze można było dodać;) Dziękuję za wpis i pozdrawiam cieplutko:)!

      • Zawsze można zrobić kontynuację tego wpisu jak coś nowego przyjdzie Ci na myśl 🙂

  • Och Wychowanie

    Super artykuł dzięki, widzę pokrewną duszę. Zmykam, żeby udostępnić 🙂

  • Natalia Boszczyk

    Frapujące jest dla mnie, że takie pojęcia jak wolność, czas, wartości,
    spokój – można tak silnie wiązać z/uzależniać od posiadania lub
    nieposiadania rzeczy. Dla mnie istnieją one zupełnie niezależnie od tych
    kwestii. A już sformułowanie „mniej rzeczy to mniej zamartwiania się” wydaje mi się całkowicie nieprawdziwe: rzeczy nie są w stanie wpływać na istnienie trosk w moim życiu lub ich brak. Rozumiem, że u wielu ludzi tak myśli/czuje? Wtedy mam obawy, czy minimalizm może coś prawdziwie zmienić w ich życiu. Myślę, że zmiany muszą zajść wtedy na dużo głębszym poziomie.