Pusta półka – nowe możliwości? Budujemy nawyki minimalisty!

Od jakiegoś czasu zmagam się z chaosem w moim otoczeniu, rzeczami rozrzuconymi bez celu albo trafiającymi w nowe miejsca, które tak naprawdę za chwilę znowu przerzucam z kąta w kąt. Zainspirowana książką Gretchen Rubin pt. Projekt Szczęście postanowiłam wcielić w życie jeden z jej zamysłów: zostawić jedną półkę wolną. Rzecz niby prosta, ale tak naprawdę stwarzająca spory problem nawet przy uporządkowanym mieszkaniu. Bo z jednej strony aż korci żeby ją zapełnić a z drugiej oczyszczenie jej wymaga świadomego przełożenia rzeczy w inne miejsce albo nawet wyrzucenia. Czy pusta półka nie stworzy nowych możliwości do szybkiego jej zagracenia? I czemu tak naprawdę ma służyć?

Świadome przekładanie

 

Problem, który rodzi się na samym początku to kwestia którą półkę wybrać? Jaka przestrzeń będzie się do tego nadawać? Czy wystarczy jakaś mała półeczka w łazience, taka na której stoją trzy rzeczy na krzyż i których usunięcie nie będzie stanowiło wyzwania czy właśnie jedna z większych, zagraconych półek? Której z nich byśmy nie wybrali wszystko sprowadza się do świadomego przełożenia rzeczy. Świadomego – czyli nie przerzucenia ich byle gdzie żeby tą przestrzeń stworzyć, ale takiego by odnalazły swoje miejsce już na stałe i nie wróciły w to poprzednie. Prawdziwym wyzwaniem jest takie zagospodarowanie przestrzeni by po jakimś czasie w każdym pomieszczeniu znalazła się taka jedna półka.

Wybór miejsca nie jest wcale tak istotny – istotny jest nawyk, który sobie wyrabiamy. Ważne jest tu świadome przełożenie rzeczy tak by tą przestrzeń stworzyć i nie zagracić jej ponownie. To fantastycznie minimalistyczne ćwiczenie – spróbuj utrzymać taką przestrzeń pustą już na stałe! Bo wierz mi, jak tylko sobie przypomnisz, że masz taką wolną półkę, szufladę czy schowek – od razu znajdziesz coś co można w nich umieścić. Pewnie tylko „na chwilę”, ale najczęściej ta rzecz zostanie tam już na zawsze, bo dojdziesz do wniosku, że nie ma na to innego miejsca i to po prostu musi tu zostać. Albo zwyczajnie o tym zapomnisz. Kluczem jest trzymanie się sztywno zasady, że to miejsce pozostaje puste a ty tak przekształcasz otoczenie by udało się ten stan rzeczywiście utrzymać. Najlepiej już na zawsze.

Trudne? Tylko z początku. Później automatycznie uznasz to miejsce za wolne i nie będziesz myśleć nad tym na co je przeznaczyć.

 

Zaczynasz od jednej półki…

 

Pusta półka ma nas nie tylko zmobilizować do utrzymania porządku w tej niewielkiej przestrzeni, ale również wyzwolić radość. Bo czy oszczyczona przestrzeń nie przynosi prawdziwemu minimaliście nieskrywanej ekscytacji? Udało się! I co z tego, że przestrzeń jest niewielka? To świetny początek i najważniejsze, że nad nim panujesz. Dążenie do oczyszczenia przestrzeni wokół powinno zaczynać się od takiego małego kroku jakim jest półka. Po jednej przychodzi czas na kolejną. Rzeczy, które z niej usuwamy albo znajdują swoje właściwe miejsce albo trafiają do kosza. W wielu przypadkach okazuje się, że wcale nie są nam potrzebne albo świadomie je eliminujemy. A o to właśnie chodzi w minimaliźmie – żeby się pozbywać, ale w sposób świadomy tak by za chwilę nie powróciły do naszego domu.

Zaczynasz od pustej półki a kończysz na pustym meblu, którego ostatecznie się pozbywasz. Utrzymanie tej niewielkiej przestrzeni pustej wyrabia w nas nawyk, który nie pozwala gromadzić się nieładowi, a przede wszystkim nadmiarowi rzeczy. Kiedy już uświadomisz sobie, że możesz żyć bez tej jednej zagraconej przestrzeni przychodzi chęć by odgracić większą.

Chcesz nauczyć swoje dziecko minimalizmu? Wykształć w nim nawyk utrzymania tej jednej, jedynej półki pustej. Niech ma świadomość tego, że taka przestrzeń jest wyjątkowa i nie musi być zagracona na siłę. Łatwiej będzie zmobilizować syna czy córkę do tego by samo pozbywało się niepotrzebnych rzeczy jeśli już od maleńkiego oswoi się z taką wolną przestrzenią.

Co z moją półką?

 

Oczyściłam szafkę z rzeczy i ta duża, pusta przestrzeń mobilizuje mnie by nic na niej nie ustawiać. Wrażenie jest niesamowite, przerosło moje oczekiwania – półka wygląda naprawdę przyjemnie dla oka. Oczyszczanie jej chwilę trwało, bo nie chciałam wszystkiego po prostu przerzucić w inny kąt (a nie ukrywam: miałam taką ochotę). Wiedziałam, że jeśli pójdę na skróty to te przedmioty zaraz tam wrócą. Zagracały ją moje kosmetyki i nieprzeczytane książki, ale zmusiłam się by dla kosmetyków znaleźć nowe miejsce (część z nich wyrzucić) a książki w końcu przeczytać i umieścić na stosie do oddania i tych które ze mną zostają. W momencie kiedy postanowiłam, że to właśnie to miejsce zostanie oczyszczone aż korciło mnie by szybko pozbyć się z niej wszystkiego. To szalenie mobilizujące!

Polecam tą metodę wszystkim. Pusta przestrzeń daje poczucie panowania nad swoim otoczeniem a to przekłada się na poczucie kontroli nad własnym życiem. Niech będzie twoim świadomym wyborem to, co umieścisz na tej półce. A jeśli postanowisz ją trzymać pustą zastanów się jakie nowe możliwości dla niej tworzysz. Co takiego na niej umieścisz? A jeśli nie umieścisz, jak daleko jesteś w stanie przeorganizować swoją przestrzeń by stworzyć więcej takich pustych półek? To naprawdę niesamowicie proste i ekscytujące doświadczenie!

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!