MINIMALIZM nie jest dla każdego

Wiem, że minimalizm nie jest dla każdego. Jestem tego pewna, bo widzę to, po osobach z mojego otoczenia. Są takie, które czują się bezpiecznie posiadając rzeczy. Miały dzieciństwo pozbawione przedmiotów albo zostały wychowane z przekonaniem, że dążenie do ich posiadania jest czymś normalnym, naturalnym, zdrowym. Bo czemu mielibyśmy się pozbywać rzeczy zamiast je zdobywać? Czyż ich brak nie jest tożsamy z biedą? Możesz próbować, ale pewnych osób i tak nie przekonasz do minimalizmu. W takim wypadku warto uświadomić sobie, co nimi kieruje i zamiast walczyć z wiatrakami odpuścić i docenić, że tobie się udało. A może przy okazji uważać na pułapki, które są tak blisko nas? Minimalizm to przecież świadome usuwanie.

PRZEDMIOT TO TWOJA TOŻSAMOŚĆ

Bardzo często opisujemy ludzi w powiązaniu z przedmiotami. Nie mamy złych intencji, po prostu całkowicie nieświadomie przypisujemy danej osobie jakieś konkretne elementy. Mówimy: to ten Tomek, który pracuje jako prawnik. Ma takie i takie auto, żonę, dwoje dzieci i mieszkanie w Wilanowie. No ten, co jeździ co roku na narty do Włoch, a ostatnio nawet był na Malediwach – mówiłem ci przecież. Zapamiętujemy człowieka przez pryzmat rzeczy, które posiada lub zdobył. Kim byłby bez nich? Czy bylibyśmy w stanie go zapamiętać? Pewnie musiałby się postarać wyróżnić charakterem, co nie jest już takie łatwe. Trzeba się postarać by pokazać, że jest się inteligentnym, zabawnym, towarzyskim. Pieniądz zawsze robi wrażenie. Jak masz pieniądze nie musisz się starać. Ludzie będą cię akceptować tak po prostu. Nawet się mówi: ten to ma pieniądze, wszystko mu wolno. Kto bogatemu zabroni?

Myślę, że to potrzeba pokazania jak wiele się posiada blokuje część osób, przed zrezygnowaniem z przedmiotów. Bez nich nie wiedzą kim są. Dzięki rzeczom wiedzą, że są zamożni, modni (podążają za trendami), ambitni (bo rozwijają się, zarabiają żeby coś posiadać), w pewien sposób ekskluzywni (bo dana rzecz należy tylko do wybranej grupy osób), może też młodzieżowi (bo takie są trendy wśród młodszego pokolenia). Kim staliby się bez nich? Straciliby swoją tożsamość.

OTOCZENIE

Z drugim typem anty-minimalisty trudniej jest walczyć. Są pewne zawody, które wymagają od nas tego, by posiadać pewne określone przedmioty. Prezenterka telewizyjna nie może występować w tych samych strojach. Albo inaczej: może, ale w jej kierunku popłynie fala krytyki, bo od prezenterki wymaga się tego, by podążała za trendami mody i ubierała się w różne stroje. Jeśli codziennie będzie nosić to samo, to ucierpi na tym jej wizerunek. Przedstawiciel handlowy czy bankowiec poprzez posiadane przedmioty buduje w kliencie poczucie skuteczności danej marki czy firmy. Skoro posiada takie przedmioty to musi być fachowcem w swojej branży – to wzbudza zaufanie. Takie rzeczy są nawet wymagane przez firmy! Dresscode nie wziął się z przypadku.

Często słyszymy, że ludzie wokół nie zwracają uwagi na to, w co jesteśmy ubrani. W pewnych środowiskach jest zupełnie odwrotne. Przeprowadzony jakiś czas temu i opisany w Wysokich Obcasach eksperyment, by przez miesiąc nosić to samo ubranie udowodnił, że ludzie zauważają nasze stroje i żywo je komentują. Owszem, komentarze ustały po kilku tygodniach, ale raczej dlatego, że osoby je tworzące zrozumiały, że nie wpłyną w ten sposób na zmianę. Nie było tu mowy o akceptacji. Dla takich osób strój czy różne gadżety świadczą o popularności, sympatii, poziomie – możesz się z tym zgadzać lub nie, ale w pewnych kręgach nie zaistniejesz bez odpowiednich symbolii – przedmiotów uwielbienia. Modny zegarek, samochód, telefon – możesz być minimalistą, ale pewnych relacji, często tych zawodowych nie zbudujesz, jeśli ich nie posiadasz. Dlatego w sferze zawodowej bardzo często polityka firmy wymusza na tobie pewne zachowania – łącznie z tymi dotyczącymi przedmiotów.

Jakkolwiek źle to nie zabrzmi – takich środowisk i wpływów nie da się uniknąć. Oczywiście możemy zmienić pracę i otoczenie, ale jeśli realizacja naszych marzeń wymaga pewnych określonych zasad czy posiadania przedmiotów, to w jakimś stopniu się do tego dostosujemy. Możemy próbować walczyć z całym światem, ale nie zawsze przyniesie nam to korzyści.

MARZENIA

To kwestia, z którą nigdy nie dyskutuję, bo uważam, że nikt nie ma prawa mówić nam o czym mamy marzyć. Są ludzie, którzy od zawsze śnią o pewnych określonych przedmiotach. Wyznacznikiem realizacji tych marzeń jest właśnie posiadanie rzeczy. Życie jest po to, by realizować marzenia. By żyć pełniej, bardziej świadomie, lepiej. Minimalista będzie posiadać przedmioty, które są mu potrzebne. Dla części osób przedmiotami potrzebnymi będą te, które nie pełnią żadnej innej funkcji poza tym, że stanowią o ich osiągnięciach. Są spełnieniem ich marzeń i już.

Znam osoby, które wywodząc się z biednych rodzin obiecały sobie, że osiągną wiele, zdobędą konkretne przedmioty świadczące dla nich o sukcesie i to motywowało je do rozwoju. Chęć posiadania tych rzeczy była napędem do życiowych sukcesów. Odebranie im tych rzeczy, tego pragnienia posiadania mogło zatrzymać je w miejscu. Podciąć przysłowiowe skrzydła. Jeśli znamy osoby, dla których jest to bodziec do działania to w żaden sposób nie powinniśmy ich ograniczać. Tłumaczenie komuś, że takiej rzeczy nie potrzebuje nie przyniesie efektu. On jej potrzebuje, bo pragnął jej od zawsze i do niej dążył – koniec, kropka. Do takiej wiedzy musi dojrzeć sam.

ZMIENISZ TYLKO SIEBIE

Chociaż idea minimalizmu jest wspaniała i stoją za nią ogromne korzyści, to jednak musimy mieć świadomość, że nikogo do niej nie przekonamy. Jedyna osoba, którą możemy zmienić to my sami (o czym wspominałam już tutaj). Rozmawiając, uświadamiając, podająć argumenty, świecąc przykładem można szerzyć tą ideę. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że nie dla każdego będzie ona łatwa do zaakceptowania. Dobrze wiedzieć, co kieruje nami, ale również, a może nawet przede wszystkim: rozumieć jakie przesłanki stoją za innymi. Szukajmy pola do rozmowy, nie do wojowania i przekonywania, kto ma rację. W takiej sytuacji prawda zawsze leży po obu stronach.

Nie próbuj przekonywać do minimalizmu – niektórzy nie są gotowi na tak radykalne zmiany.

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!