Jeszcze się nada – więc trzymam

socks1

Każdy z nas trzyma w domu rzeczy, które przechowuje z nadzieją na powtórne wykorzystanie. Jeśli przedmiot nadaje się do użytku jest trudniej, bo czujemy, że szkoda nam go wyrzucić. W dodatku pewnie nie raz zdarzały wam się sytuacje, w których pozbyliście się przedmiotu i od razu nadarzała się świetna okazja do użycia. Tylko, że przedmiotu już nie było – pojawiał się za to żal, że tak długo go trzymaliśmy i mogliśmy użyć a zdążyliśmy go wyrzucić. Co za pech! Gromadzimy, chomikujemy, przetrzymujemy, bo może się przydać. A w 99% się nie przydaje. I co wtedy? Których rzeczy nie warto trzymać?

 

PRZEDMIOTY DO PARY

Jest mnóstwo przedmiotów, których posiadanie ma sens tylko jeśli stanowią parę. I nie mówię tu tylko o skarpetkach. Zwróćmy uwagę na kolczyki. Jak często zdarza wam się gubić jeden kolczyk z pary i trzymać drugi w nadziei na odnalezienie tego brakującego? Mi osobiście – bardzo często. Robiąc ostatnio porządek w swoim kuferku z biżuterią natknęłam się na 3 kolczyki bez swojej pary. Czemu je zatrzymałam? Bo wierzyłam, że odnajdę te brakujące.

Zawsze szkoda mi wyrzucić ładny element biżuterii. Wierzę w nadawanie przedmiotom drugiego życia, jest tyle możliwości na przerobienie ich na coś innego, ale nie ukrywam – nigdy nie znajduję motywacji by to zrobić. A rzeczy zalegają. Dlatego świetnym pomysłem jest wprowadzenie zasady – jeśli w ciągu 3 dni od zaginięcia nie znalazłam brakującego przedmiotu wyrzucam tą jedną, nieszczęśliwą sztukę. I to dotyczy również skarpetek;-)

W tym wypadku może pojawić się wyjątek: można tworzyć pary z niepasujących do siebie przedmiotów. Tylko weźmy pod uwagę, że nie każdemu będzie to odpowiadać. O ile np. skarpetek nie widać w zimowych butach to nie zawsze różne kolczyki prezentują się ładnie. Warto się szczerze zastanowić przed zostawieniem tych pojedyńczych sztuk: czy na pewno nie będzie mi przeszkadzać, że takie misz-maszowe pary noszę?

 

ZEPSUTE PRZEDMIOTY

One nie będą działać. Często łudzimy się, że drobne poprawki sprawią, że ponownie użyjemy danej rzeczy, ale najczęściej tylko zalegają nienaprawione.

  • Porysowane płyty – czekające na przegranie.
  • Dziurawe ubrania – trzymane w szafie, czekające na doszycie guzika czy zacerowanie dziury.
  • Pęknięte naczynia oczekujące na sklejenie (i nie tylko naczynia, wszystko, co WCIĄŻ czeka na sklejenie powinno wylądować w koszu).
  • Zegarki, w których skończyła się bateria (i wszelki inny sprzęt owej baterii wymagający)

Prawda jest taka, że jeśli od razu danej rzeczy nie naprawiliśmy to nie jest nam ona potrzebna i będzie leżeć, zagracając miejsce. Ustalmy zasadę, że jeśli danej rzeczy nie naprawimy w ciągu 3 dni od zepsucia to ląduje w koszu. Jeśli nie masz czasu ani ochoty by naprawić ten przedmiot od razu to na 99% nie jest ci potrzebny. Ten 1% to sytuacja, w której musisz dokupić coś by go naprawić (kolejny przedmiot, który będzie zalegać – zastanów się nad tym czy warto to w ogóle naprawiać).

 

BĘDĘ KORZYSTAĆ

Moja ulubiona kategoria przedmiotów. Równie dobrze możemy wsadzić je do pudła i otworzyć je za pół roku mając świadomość, że ani razu ich nie użyliśmy, ale BĘDZIEMY Z NICH KORZYSTAĆ. Mowa tu najczęściej o:

  • pięknych kubkach i innych akcesoriach kuchennych (których nie używam, bo szkoda je marnować, niech zaczekają na lepszą okazję… -> była o tym mowa w tym wpisie)
  • wszelkich przyborach plastycznych (farby, kredki, papiery do scrapbookingu – bo jak będę chciała pomalować/potworzyć to nie muszę iść do sklepu, tylko mam je pod ręką),
  • książkach, które przeczytałam raz, bardzo mi się sposobały i mam nadzieję, że jeszcze do nich wrócę (ale jakoś nie mam ochoty po nie sięgnąć, gdy chcę coś przeczytać, ale NA 100% KIEDYŚ będę chciała),
  • pięknych kartkach pocztowych, których nigdy nie wysłałam, a są tak piękne, że aż szkoda je wyrzucić.
  • magazynach/czasopismach z których powinam wyciąć te inspirujące artykuły, ale jakoś brak mi czasu by to zrobić i tak zalegają na półkach…
  • kilku sztukach tych samych kabli albo kabli, których już nie potrzebuję, ale trzymam, bo nigdy nic nie wiadomo… (Przecież jak zgubię ten 1, który jest ciągle w tym samym miejscu, to będę musiala kupić nowy a tak mam 3 więc nic nie wydam!)
  • starych kalendarzach (bo mają tyle wolnego miejsca do zapisania, że wciąż mogą służyć za notatnik – tylko, że jakoś nigdy ich nie użyłam),
  • grach i puzzlach, w których brakuje elementów (bo przecież reszta jest dobra, można spróbować pograć! A ile razy po tą grę sięgniesz wiedząc, że nie jest skompletowana?),
  • instrukcjach obsługi. Tak na serio to skorzystałam chyba z jednej – po przeczytaniu zaległa w szafie aż do momentu, w którym trafiła do kosza. Z większości rzeczy korzystamy intuicyjnie albo czytamy instrukcję i więcej do niej nie zaglądamy.
  • długopisach z małą ilością tuszu. Swego czasu miałam takich 7 sztuk, żadnego nie miałam odwagi wyrzucić, chociaż żaden nie miał skuwki a czasami nawet przerywał w trakcie pisania.

 

DZIAŁAJ LUB WYRZUĆ

Zapewne każdy z nas ma swoją własną listę przedmiotów, które trzyma w nadziei na wykorzystanie w przyszłości. Większość z nich zajmuje przestrzeń przez 364 dni roku. O części z nich nawet nie pamietamy dopóki na nie przypadkowo nie trafimy. A kiedy już trafimy to jest to idealny moment by taką rzecz od razu wyrzucić i nie rozpatrywać w ogóle tego, czy mi się jeszcze przyda. Bo skoro leżała tyle czasu ukryta na dnie szuflady to najpewniej jestem w stanie bez niej żyć. Przy okazji najbliższych porządków zwróć uwagę jak dużo takich przedmiotów jeszcze zalega w twoim otoczeniu. Może warto się ich pozbyć? Jeśli tego nie zrobisz one wciąż pozostaną w twojej przestrzeni. Trzymanie ich dalej nie sprawi, że będziesz ich używać.

Chociaż jestem zwolenniczką nadawania rzeczom drugiego życia, to wierzę też, że jeśli nie mamy motywacji by działać od razu to nie znajdziemy jej później a przedmiot pozostanie tym, czym bez tego drugiego życia jest. Zbędnym dodatkiem zagracającym przestrzeń.

Co jeszcze dodalibyście do tej listy:)?

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • „Jeszcze może się przydać” – to zdanie mnie przeraża 🙂 Od maleńkości większość z nas uczona jest chomikować stare przedmioty, bo przecież „jeszcze działa”, albo „może stać, bo kiedyś ten nowszy może się zepsuć”. To oczywiste, że chomikowanie wzięło się z historycznych uwarunkowań – po prostu nasi dziadkowie i rodzice szanowali każdą rzecz, bo zdobycie jej często graniczyło z cudem. Ja natomiast staram się mocno walczyć z tym, by nie ulegać pokusie zachowania czegoś „na kiedyś”. Dzięki za dobry wpis!