TERRORYSTA-FANATYK – czyli pułapki minimalizmu (i każdego „-izmu”)

Też macie ich dość? Myślą, że jak mogą się nazwać „istą” to od razu zyskują prawo by mówić ci jak żyć? Nie pytają czy ich zdanie cię interesuje tylko zasypują cię argumentami, że jesteś złym człowiekiem, bo nie robisz tak jak oni. Ostatnio to zjawisko dosięga również minimalistów. Skąd się bierze terrorysta-fanatyk?

***

Nie wiem czy to kwestia takich czasów, że ludzie bez zastanowienia plotą, co tylko chcą czy raczej mój brak radykalizmu przynosi odwrotne skutki. Czy jeśli nie afiszuję się ze swoimi poglądami to ktoś inny daje sobie pozwolenie by mi je narzucać? Mocno wierzę, że dorosłość sprawia, że odpowiadamy w głównej mierze za siebie. Siebie jesteśmy w stanie zmienić, za swoje czyny ręczymy i nic nam do tego jak kto inny żyje. Bo każdy ma prawo decydować sam o swoim losie. Z dziecinnością kojarzy mi się postawa, w której narzucam komuś jak ma żyć, jak pracować, co robić. Tak postrzegam nastolatków: chcą zmieniać świat, mają mnóstwo energii, walczą ostatkiem sił. I to jest fajne dopóki nie zapominają o jednym: nie można nic nikomu narzucić.

W swoim otoczeniu odkrywam ostatnio ludzi o radykalnych poglądach. Czy to minimalistów, którzy potrafią otwarcie krytykować innych minimalistów tylko dlatego, że żyją inaczej. Czy to wegan, którzy zachłysnęli się niejedzeniem mięsa i próbują wymuszać to samo na całej rodzinie. Ich czyny są dość radykalne. Atakują, zmuszają do oglądania drastycznych filmów, podsyłają miliony argumentów, wreszcie potrafią zwyzywać – bo się z nimi nie zgadzasz. Ale przecież zgadzać się nie musisz.

Radykalizm w poglądach jest zawsze niebezpieczny. Fanatyzm sprawia, że zapominamy o drugim człowieku, przestajemy postrzegać jego prawo do odmiennego zdania. Każdy z nas może uznać, że sposób w jaki żyje jest słuszny – ale nigdy, przenigdy nie mamy prawa go komuś narzucić.

***

Wierzę, że każdy ma prawo samodzielnie wybrać to, co je a z czego rezygnuje. Od ponad 8 lat jestem wegetarianką. Myślę nad weganizmem. Jednak nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy by zmuszać nie-wege do jedzenia tofu i wysyłać im linki z koszmarnymi filmami, w których ktoś znęca się nad zwierzętami. Jakie mam do tego prawo, skoro tyle lat jadłam mięso? Owszem, mogę powiedzieć co wiem na ten temat i co widziałam, ale zawsze zapytam: czy chcesz wiedzieć? Czy chcesz zobaczyć taki film? Daję wybór. Nie narzucam i nie walczę, bo to głupie. Nie chcę terroryzować świata.

Tak samo uważam się za minimalistkę, ograniczam od dawna liczbę rzeczy, uwalniam się od przedmiotów. I uważam, że mam prawo sama określić, które z nich będę posiadać i jakie wartości się za nimi dla mnie kryją. Ostatnio usłyszałam taki komentarz: „Dziwny ten twój minimalizm skoro mówisz o złotej bransoletce. Ja jej nie potrzebuję, bo jest niepraktyczna.” Tylko kto powiedział, że minimalizm ma być ze swojego założenia praktyczny? Mój komentarz dotyczył tego, że wolę kupić jedną, lepszą jakościowo złotą bransoletkę niż gromadzić ich wiele. Zainwestować w jakość, która przetrwa lata i ubarwi mój strój niż gromadzić dużą ilość świecidełek.

Nie uważam by ktokolwiek miał prawo mówić komuś: mój minimalizm jest lepszy od twojego. Albo, że należy robić „tak i tak”. Przecież każdy minimalizm może być inny. Mamy prawo postrzegać go inaczej. Ktoś będzie trzymać tylko estetyczne rzeczy. Ktoś inny pozbędzie się wszystkiego. Jeszcze ktoś inny postawi jakość nad ilość. I każda droga jest dobra. Bo jeśli czyni cię szczęśliwym dlaczego ma nie być? A w kwestii złotej bransoletki – nigdy nie gromadziłam złotej biżuterii (ani biżuterii wcale) aż doszłam do wniosku, że zamiast dostawać od rodzeństwa 5 indywidualnych prezentów wolę dostać 1 mocno spersonalizowany. Wybrałam właśnie bransoletkę, która idealnie pasuje na każdą okazję i która mi się podoba, a o której myślałam regularnie od wielu miesięcy.

Uważam, że dobry przykład jest lepszą reklamą niż terroryzm. Fanatyk nigdy nie przekona normalnej osoby, bo nie dopuszcza jej prawa do wyboru, poza tym pokazuje jak wiele złych emocji w sobie kryje. Wolisz posłuchać wege-terrorysty czy zobaczyć wegankę uśmiechniętą i zadowoloną z życia mówiącą ze spokojem o tym jak coś jej smakuje i jak zdrowa się czuje? Kogo posłuchasz: minimalistki która zarzuca ci, że za dużo wydajesz i planującą wyrzucenie całej kolekcji twoich ukochanych książek czy takiej, która zaprasza cię do swoich pustych przestrzeni i pokazuje jak przyjemnie się w nich żyje? Człowiek jest zawsze najlepszą reklamą swoich wartości. Nie zostawiajmy po nich złego wrażenia jeśli zależy nam na tym by przekazywać je innym.

***

Skupiłam się akurat na tych 2 „izmach”, bo one dotykają mnie najbardziej, chociaż obserwując bacznie swoje otoczenie jestem pewna, że każda religia, filozofia, lifestyle czy podejście do życia mają takich przedstawicieli. Bądźmy dobrym przykładem, takim po którym ktoś za nami pójdzie sam z siebie a nie terrorystą-fanatykiem robiącym złą reklamę dobrym wartościom.

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!