EKSPERYMENT – wolna od zakupów

W moim życiu nastał bardzo wyjątkowy czas jeśli chodzi o zarządzanie oszczędnościami i kontrolę wydatków. Moment, w którym nie mogę sobie pozwolić na żadne szaleństwa, nawet te małe. Czas, kiedy muszę ograniczyć szczególnie te zachowania, przy których pieniądze przepływają mi przez palce. Zakładając swój własny Bullet Journal na nowy rok doznałam małego olśnienia. To świetny moment by zaznaczać dni, kiedy nie wydałam żadnych pieniędzy. A gdyby tak przeprowadzić mały eksperyment…?

WOLNA

 

W moim odczuciu najgorsza w zakupach jest ta siła, która zmusza cię do wejścia do sklepu. Zawsze znajdziesz uzasadnienie żeby coś kupić: „tylko” jakąś gazetkę, magazyn, książkę, kawkę, czekoladę. Wychodzisz z domu z kanapkami do pracy, ale po drodze wchodzisz do sklepu „tylko po owoc” i dokupujesz coś jeszcze. W skali miesiąca wychodzą z tego ogromne sumy. Opieranie się pokusom nie jest łatwe. Wszelkie psychologiczne badania dowodzą, że podjęcie decyzji by się czemuś oprzeć zużywa pokłady naszej silnej woli. A tą można wyczerpać. Czego dowodzi chociażby fakt, że pokusom najczęściej ulegamy wieczorem (to nie przypadek, że właśnie wieczorem najczęściej zdradzamy ->  polecam „Siłę nawyku”;))

Od jakiegoś czasu owa siła mnie prześladuje. Niby staram się panować nad zakupami, ale mam wrażenie, że codziennie muszę walczyć z myślami pt. „a może wejdę po coś do sklepu”. I chociaż wiem, że lodówka jest pełna i mam w domu wszystko czego mi trzeba – dobrą książkę, rozrywkę na chwilę wolną, upieczone ciasto mające zastąpić słodycze – to i tak „kombinuję” żeby do tego sklepu wejść. To męczące i bez sensu. Podejmowanie codziennej tej samej decyzji bez silnych argumentów to mała motywacja do zmiany utartego nawyku. A co gdyby za tą decyzją postawić wyzwanie?

 

trackerODHACZAMY

 

Każdy z nas zna siebie najlepiej i wie jakie metody sprawdzą się w jego przypadku. Osobiście uwielbiam odznaczać to, co mi się udało w odpowiednich rubryczkach. Jeśli chodzę na siłownię zaznaczam to w ściennym kalendarzu żeby widzieć ilość dni w skali miesiąca, w które poszłam na trening. Takie tabele zawsze mnie motywowały a kiedy odkryłam habit tracker (o którym pisałam już tutaj) zrozumiałam, że jestem osobą na którą najlepiej działa ciąg odhaczonych znaczków.

Co to dokładnie oznacza? Że uwielbiam, kiedy udaje mi się jakąś czynność wykonywać dzień po dniu. Tak żeby nie stracić nawet jednego dnia na przerwę. To jak z paleniem papierosów, kiedy postanawiasz, że od dziś nie palisz i szkoda ci marnować każdy kolejny wolny od papierosa dzień na wypalenie nawet jednego. Nie chcesz zapalić, bo nie paliłeś JUŻ 2 dni z rzędu, później 3, później kolejne i dzień w którym zapalisz zniszczy ciąg dni wolnych od papierosa. A dobrze czujesz, że nie chcesz zmarnować tego co udało ci się już osiągnąć, bo to jak zaczynanie od nowa.

Zanim wykonam czynność myślę nad tym (wizualizuję – jakby powiedział ktoś bardziej psychologicznie) jaką przyjemnością będzie to zrobić/ lub nie zrobić/ tylko po to, by zaznaczyć ten dzień w habit trackerze. Może motywuje mnie ta mała nagroda jaką jest uczucie radości przy odhaczeniu. A może kwestia tego, że zanim daną czynność wykonam przypominam sobie, że będzie odnotowana i nie muszę decydować przy pomocy siły woli czy ją wykonać czy nie, bo decyzja zapadła kiedy wiedziałam, że ją odhaczę. Nie znam dokładnej przyczyny – wiem, że u mnie działa.

 

EKSPERYMENT

 

trackerKorzystając z habit trackera opracowałam swoją własną planszę z nawykiem, który chce u siebie wzmocnić. Tym nawykiem są dni bez wydawania pieniędzy. Zgodnie z moją teorią i planem (bo plan jest tu mega ważny!!!) będę zaznaczać dni, kiedy dokonałam jakichkolwiek zakupów, w tym: opłaciłam rachunki, zrobiłam zakupy żywieniowe, kupiłam sobie coś małego. Każda sytuacja, która pociągnęła za sobą zmniejszenie się środków na koncie, niezależnie czy była to konieczność czy zachcianka zostanie oznaczona. Moim celem jest dążyć do tego by mieć dużą przewagę dni, kiedy byłam wolna od zakupów nad tymi, w które te środki wydałam.

Dni z zakupami będę zaznaczać inaczej niż dni bez zakupów. Zrobię sobie również miejsce na notatki żeby mieć świadomość jakiego rodzaju zakupy zrobiłam. Ważne by habit tracker uzupełniać codziennie, będąc ze sobą szczerym. Oszustwo podważa sens całego eksperymentu – w końcu chodzi też o to by się przekonać czy damy radę opanować naszą potrzebę wydawania pieniędzy.

Dodatkowo wierzę, że takie zaznaczanie tych dni podziała motywująco sprawiając, że dni bez wydatków wygrają i tym samym ograniczą nasz nawyk wydawania pieniędzy.

 

CEL?

 

Po pierwsze: liczę, że pozwoli mi to opanować moje zachcianki.

Chcę uciąć nieplanowane wydatki, sytuacje kiedy wydaję pieniądze dla zabicia czasu czy z powodu nudy lub kiedy czuję, że „naprawdę” tego chcę a za chwilę okazuje się to niepotrzebne. Jeśli chcę to odczekam kilka dni. To mnie tylko upewni w tym, że naprawdę tej rzeczy pragnę i jest mi potrzebna.

Po drugie: pozwoli mi to zapanować nad wydatkami.

Jeśli zdecyduję się już na zakup to dokładnie zaplanuję swój czas, dzień w którym te zakupy zrobię. Przestanę codziennie wchodzić do sklepu i zacznę myśleć nad zakupem bardziej świadomie. Znajdę sklep w którym mogę daną rzecz kupić taniej i lepszej jakości. Albo, co najważniejsze: parę razy zastanowię się czy jej rzeczywiście chcę i wyeliminuję niepotrzebne zakupy.

Po trzecie i najważniejsze: uwolnię się od potrzeby kupowania.

Mam nieodparte wrażenie, że część z nas jest uzależniona nie od samych zakupów jako przedmiotów, ale od wydawania pieniędzy. Pamiętam jak mama mojej koleżanki wspomniała kiedyś z zachwytem na ustach, że „nie ma nic przyjemniejszego niż wydawanie pieniędzy”. Przyglądając się jej życiu rzeczywiście można było odnieść wrażenie, że tylko o wydawanie chodzi, bo większość rzeczy, które kupiła często lądowała w szafie na długi czas.

 

Zbliża się nowy rok, może to właśnie idealny moment by wypróbować siłę woli i sprawdzić na ile kontrolujemy się pod względem finansowym a jak często ulegamy naszym zachciankom. Jeśli nie chcesz nie musisz starać się o dni bez wydatków – zrób po prostu przegląd tego jak często wydajesz pieniądze. Spójrz na odhaczoną tabelkę swobodnie, bez stresu i samodzielnie wyciągnij wnioski.

*** A na podsumowanie eksperymentu zapraszam za miesiąc.

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Pionierka

    Po prostu nie ulegam zachciankom w sposób niekontrolowany, zachcianki są realizowane, ale wszystko jest zaplanowane. Nie sądzę, żebym wydawała mniej, rzadziej chodząc do sklepu, bo i tak kupuję to, co potrzebne, więc żadna różnica, czy rozłożę to na dwa dni czy pięć.

    • Nie jest to ćwiczenie dla osób świadomych swoich wydatków i panujących nad nimi. Raczej dla początkujących. Jeśli radzisz sobie z budżetem to absolutnie nie powinnaś z tego ćwiczenia korzystać:) Tu nie chodzi tylko o wydawanie mniej, ale o panowanie nad potrzebą wydawania. PRZYKŁAD: możesz kupować codziennie batonika za 2 zł i nikt Ci nie powie, że wydajesz mnóstwo pieniędzy, ale samo zjawisko jest już niepokojące skoro nie potrafisz zapanować nad tą potrzebą i musisz wydać pieniądze codziennie. I o to tu właśnie chodzi: żeby świadomie zapanować nad potrzebą wydawania. Ale jak już wspomniałam: nie jest to ćwiczenie dla każdego, więc jeśli uważasz, że go nie potrzebujesz nie trać na nie czasu i już:)

      • Pionierka

        Zrozumiałam to tak, że to ma być metoda na oszczędzanie pieniędzy, stąd moje wątpliwości. Bo matematyka pokazuje, że codzienny zakup batonika za 2 zł niczym nie różni się od kupienia miesięcznego zapasu batoników za 60 zł 🙂

  • Joanna

    czy gdzieś masz podane linki do źródeł zdjęć, czy ja po prostu nie mogę znaleźć? widzę, że jedno na pewno od Boho Berry. jeśli nie są Twojego autorstwa, to podpisz je, żeby uniknąć kłopotów z prawami autorskimi…

    • Pionierka

      Gwoli ścisłości – podanie linku do zdjęcia użytego bez zgody autora nie sprawia, że użycie jest zgodne z prawem.

      • Joanna

        oczywiście, tylko pod warunkiem, że te linki gdzieś prowadzą, a nie do samej grafiki, gdzie nawet po adresie nie można dojść, z jakiej strony wzięte 😉

        • Obrazki są brane z Pinteresta, a nie z konkretnej strony dlatego do strony nie prowadzą… Natomiast jeśli wpiszecie w Pintereście wyszukiwanie hasła „habit tracker” to wyskoczy cała lista – łącznie z tymi umieszczonymi na stronie. Dziękuję za informację odnośnie praw autorskich, nie wiedziałam jak to działa, teraz już będę miała na uwadze:)

  • Ja odkąd mieszkam za granicą straciłam zapał do kupowania. Kupuję wtedy, kiedy potrzebuję, a nie wtedy kiedy widzę promocję 😛 i to jest bardzo dobry sposób na zaoszczędzenie 😉