dom minimalisty – słów kilka

dominimalisty

Przede wszystkim uprzedzam: nie jestem dekoratorką wnętrz. Uważam, że każdy ma prawo żyć i meblować mieszkanie jak mu się żywnie podoba. Jednak jest coś zachwycającego w domach minimalistów. W wolnych przestrzeniach, jasnych barwach, harmonijnym wnętrzu… coś takiego, co sprawia, że człowiek czuje się nie tylko wolny, ale spokojny i szczęśliwy.

Do takiego domu sama dążę, bo jest to idea, która do mnie przemawia: mniej sprzątania, mniej stresu, więcej piękna i świadomie wypełnione pokoje. Szperając w internecie można natrafić na te niesamowite przestrzenie i piękne, „puste” wnętrza. Czasami mam wrażenie, że wszystko, czego tak naprawdę nam trzeba to nie najdroższe meble i ekscentryczne, modne dodatki, ale właśnie ta przestrzeń. Przestrzeń utożsamiana z wolnością. 

3 główne cechy

  • PUSTE PRZESTRZENIE I NEUTRALNE KOLORY

Dom minimalisty wypełniają puste podłogi, ściany i sufity w neutralnych kolorach. Dominują biele i beże. Zarówno na ścianach jak i podłogach znajduje się minimalna ilość przedmiotów. Rzadko kiedy są to galerie zdjęć – częściej dominuje 1 obraz, 1 rzeźba, które stają się punktem centralnym, przykuwającym oko.

  • SKONDENSOWANE MEBLE

Skondensowane, czyli sama kwintesencja. Wyłącznie te najważniejsze, najistotniejsze, naprawdę potrzebne. W salonie jest stół i kanapa, czasami regał na książki. W sypialni łóżko i szafa. Wyłącznie najpotrzebniejsze rzeczy oddające charakter danego pomieszczenia. Funkcjonalne i absolutnie niezbędne – tych pojęć używa się przy gospodarowaniu wnętrz. Ta minimalna ilość buduje wrażenie dużej przestrzeni. Nikt nie ma wrażenia, że ściska się w 4 ścianach, jest wręcz przeciwnie – że znajdzie się miejsce dla każdego.

  • NATURALNE ŚWIATŁO

Duże okna, świetliki, wielkie balkonowe drzwi wpuszczające ogromne ilości naturalnego światła mają przewagę nad sztucznym oświetleniem. Dom minimalisty jest jasny, ale właśnie dzięki tej otwartości na świat na zewnątrz.

KONTRAST

Nie mamy się co oszukiwać: nie każdego z nas stać na dom czy duże mieszkanie. Część z nas musi sobie radzić z warunkami jakie ma. Ale tu nie chodzi o to by zwiększyć przestrzeń tylko zmodyfikować to, co się posiada. Zawsze znajdziemy wymówkę w postaci: ale przecież wynajmuję/ mam dzieci/ to dodatkowe koszta/ naprawdę te rzeczy są mi potrzebne – byle nie przekształcić tej przestrzeni wokół siebie. Jednak duża ilość przedmiotów męczy. Duża ilość półek, szafek, szuflad do zagospodarowania sprawia, że chce nam się płakać na samą myśl o uprzątnięciu tego, co jeszcze zostało.

Bardzo łatwo zalewają nas rzeczy. Czasami wystarczy dzień lub dwa nieuwagi by sporo ich nagromadzić. Widzę to po sobie: czasami zapominam odłożyć wszystko na swoje miejsce od razu i na drugi dzień dostrzegam w swojej przestrzeni chaos. Wystarczy, że zbyt wiele zbierze mi się na komodzie albo szafce w łazience a od razu łapię się na tym, że mam ochotę wyrzucić to wszystko na raz, bez przeglądania. Robię porządki dość regularnie żeby odklamocić swoją przestrzeń, pozbyć się nadmiaru i zapanować nad tym, co posiadam, ale tkwi we mnie potrzeba posiadania wolnej przestrzeni. Ona ciągnie do siebie. Czy nie na tym właśnie polega piękno minimalistycznego domu? Patrzysz i czujesz wolność.

WRAŻENIA

Czasami mam nieodparte wrażenie, że fakt, że posiadamy wolną szufladę czy szafkę sprawia, że szukamy czegoś, czym moglibyśmy tą przestrzeń wypełnić. Bo dlaczego ma stać pusta? Nigdy jednak nie przychodzi nam na myśl by wyrzucić mebel zamiast gromadzić przedmioty, które w nim umieścimy. Dlatego idea posiadania tylko funkcjonalnych mebli jest w moim odczuciu genialna. Mam – korzystam. Korzystam – czuję się zadowolona. Lubimy rzeczy, ale mnie nudzi samo „posiadanie„. Ja muszę z przedmiotu korzystać. Muszę go używać. Drażni mnie kiedy leży na półce. Wolę wtedy by go nie było.

Kolorowe ściany zawsze mnie stresowały. Nigdy nie wiedziałam jak je ze sobą zestawić – jakie powinnam mieć do nich dodatki (a to pociągało najczęściej dodatkowe koszta, bo oczywiście trzeba było owe dodatki dobrać). Często już po pomalowaniu ściany dochodziłam do wniosku, że kolor jest nieodpowiedni i ogranicza mi przestrzeń. Sądzę (i pewnie część osób się z tym nie zgodzi), że wybierając kolor do naszego mieszkania powinniśmy się na tym choć trochę znać. Nie wystarczy go lubić, bo nawet jeśli wygląda dobrze w sklepie to na ścianie w naszym domu, w otoczeniu naszych mebli, sztucznego oświetlenia czy nas samych może prezentować się zupełnie inaczej.

Lubię biel, bardzo mnie uspokaja, podobają mi się szarości i beże. To one otwierają przestrzeń. Cokolwiek do nich dobierzesz wygląda dobrze. Ile stresu odchodzi kiedy nie musisz się głowić jak to ze sobą zgrać?

MODA na WYMIANĘ. Jak często statystyczna polska rodzina wymienia meble? Albo zmienia kolor ścian? Po obserwacji mojego otoczenia wnioskuję, że często. Jest to kwestia raz na 2-3 lata, u niektórych nawet częściej. Rzecz, której nigdy nie mogłam zrozumieć w mojej mamie to fakt, że nie mogła wytrwać w jednym ustawieniu mebli zbyt długo. Raz do roku wymieniała jakiś mebel. Czasami go przestawiała. Czasami coś dodała. Czasami coś wyrzuciła. Jednak coś się zmienić musiało. Ile kosztów to za sobą pociąga? Ile mebli zmieniamy, bo te, które mamy są już niemodne (a często przecież w stanie idealnym, dalej pełniącym swoją funkcję, wciąż tak samo estetycznym) ?

Pozwalamy sobie wmawiać, że przestrzeń w której żyjemy musi być modna, pełna nowoczesnych gadżetów i dodatków promowanych w najnowszych trendach. Zmieniamy tapety, bo już nie są „modne”. Wymieniamy łóżka, bo teraz są „fajniejsze modele” i „wstyd” mieć inne. Może zamiast ślepo wymieniać przedmioty tylko dlatego, że boimy się oceny innych osób otaczajmy się tym, co lubimy i co chcemy by zostało z nami na lata.

Dom minimalisty to przestrzeń, w której każdy przedmiot i każdy człowiek ma swoje miejsce. Warto do niego dążyć.

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Osobiście uważam, że idealny dom minimalisty powinien być prosty, użyteczny, energooszczędny i… piekny! Zwykle te puste przestrzenie i naturalne światło które opisałaś wystarczą, aby wnętrza posiadały niezwykłą urodę, ale można też dodać coś szczególnego, co będzie nadawać danemu pomieszczeniu konkretny charakter. Ja np. wieszam fotoobrazy z własnymi zdjęciami krajobrazów 🙂 Piękno jest bardzo ważne przy minimalistycznym życiu codziennym!