Codzienność a planowanie

Opowiem wam dziś o mojej koleżance, która codziennie planuje, co zrobi na obiad. CODZIENNIE. Po czym idzie na zakupy z listą (bo zaplanowała obiad) i owe zakupy robi. Później spędza około godziny a czasami nawet dwóch na gotowaniu. Wieczorem przypomina sobie, że chciałaby mieć kanapki do pracy, więc znowu wybiera się na zakupy. Jest z siebie bardzo zadowolona, bo gotuje, robi zakupy i planuje. A ja jestem przerażona ilością zmarnowanego czasu, pieniędzy, braku organizacji i wszystkiego co się jeszcze da, bo zdecydowanie nie rozumie na czym polega planowanie. Na koniec zawsze dodaje, że chciałaby mieć więcej czasu wolnego – a przecież mogłaby go bez problemu mieć – gdyby naprawdę to sobie przemyślała.

ZAKUPY

 

Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem osób, które robią zakupy codziennie marnując przy tym czas i pieniądze. Dlaczego pieniądze? Bo wydają w osiedlowych sklepach, które mają wyższe ceny. Bo uczą się regularnie, codziennie wydawać pieniądze – to staje się nawykiem. Bo wchodząc do sklepu „tylko po chleb” zawsze znajdą coś dodatkowego, co dorzucą do koszyka, bo przecież „się przyda”. To tak jak palacz, który idąc do kiosku po paczkę papierosów dobiera jeszcze gazetkę i colę (i zamiast zostawić tam 15zł wydaje ok. 25 – więc faktyczny koszt palenia wzrasta).

Nie planujemy. Nie przewidujemy. Nie rozważamy różnych możliwości. Żyjemy w utartych nawykach i się ich trzymamy nie zastanawiając się jak bardzo moglibyśmy sobie ułatwić życie dokonując jednej, niewielkiej zmiany. Czy moja koleżanka nie mogłaby zrobić obiadu z tego, co ma w lodówce? Oczywiście, że mogłaby. Tylko co by zrobiła z tą ilością czasu, który by jej pozostał? Niestety, akurat ona należy do osób, które uwielbiają narzekać jak dużo robią i jak mało czasu mają. Zmiana podejścia do zakupów wymusiłaby na niej znalezienie innego zajęcia, które uczynniłoby z niej męczennicę. Okrutne, ale prawdziwe: część z nas nie chce się zmienić.

 

SCHEMATY

 

Utarte schematy są bezpieczne. Natura tak nas zaprogramowała. Stworzyła system czynności, które sprawiają, że funkcjonujemy prawidłowo i czujemy, że wszystko jest w porządku, gdy je realizujemy. Jakakolwiek duża zmiana sprawia, że nasz mózg wpada w panikę i hamuje nasze działania. Dlatego schematy należy zmieniać stopiowo, krok po kroku tak by mózg tego nie zauważył. Dlatego też nie wierzę by duża zmiana jaką byłoby przerzucenie się na jedne, duże zakupy w ciągu tygodnia miała w ogóle szansę zaistnieć. Pierwszy krok, który powinna wykonać wspomniana koleżanka to przewidzieć czego będzie potrzebować na drugi dzień i zrobić jedne, większe zakupy na 2 dni. Dopiero po utrwaleniu takiego schematu powinna spróbować kupić wszystko co będzie jej potrzebne raz na tydzień. I oczywiście znaleźć sobie inne zajęcie w miejsce zaoszczędzonego czasu 😉

 

PLANUJEMY

 

Dla minimalisty planowanie jest podstawą. Pozwala ominąć niepotrzebne zakupy, zastanowić się czego mu trzeba, wybrać to, co umieści na liście. Rozplanowanie posiłków na najbliższe dni sprawia, że nie muszę chodzić na zakupy codziennie. Ba, nie miałabym na to czasu ani nie chciałabym tego czasu tak spożytkować. I nie mówię tu o planowaniu z kartką i długopisem, chociaż wiem, że sporo osób na takie rozwiązanie się decyduje (i ogólnie je pochwalam), ale ogólną myśl: co zrobię, czego mi brakuje do przepisu, czy mam śniadanie do pracy na najbliższe 3 dni? Czy kończy się chleb, czy mam świeże owoce? Takie zadawanie sobie pytań sprawia, że panuję nad swoimi wydatkami, ale również, że nie dam się skusić na pierwszą lepszą promocję. Nie dam sobie wmówić, że czegoś mi potrzeba, bo doskonale wiem po co zjawiam się w sklepie.

Planowanie pomaga przewidywać. A przewidywanie sprawia, że zaoszczędzamy czas, pieniądze i energię potrzebną na decyzje.

Moja mama często, chyba zupełnie nieświadomie powtarzała przez lata: „poszłam do sklepu, zrobiłam zakupy, wydałam 100 zł, i właściwie nie wiem co zrobić na obiad.” Trafne podsumowanie zakupów. I rzeczywiście: było mnóstwo dodatków do pieczywa, ale brak odpowiedniej ilości pieczywa. Mięso – ale brak ziemniaków czy warzyw, których brakowało do pełnego obiadu. To sprawiało, że często szła do sklepu drugi raz zirytowana wydaniem pieniędzy, bo wiadomo, że coś jeszcze dorzuciła do koszyka.

Minimalista wyprzedza takie sytuacje, planuje, przewiduje rozwiązania. Zmniejsza swoje potrzeby a wraz z nimi wydatki. Robię duże zakupy raz w tygodniu, czasami dwa – jeśli szybciej skończą mi się warzywa i owoce. Pieczywo (jako jedyne) dokupuję na bieżąco wracając z pracy. Nie lubię robić zakupów i chyba to stało się moim ratunkiem (a może uczenie się na błędach mamy;-)?) Dzięki czemu nie wydaję pieniędzy na zbędne zachcianki albo jedzenie, które się zmarnuje. Do tego mam czas, bo te duże zakupy nie zajmują mi więcej niż 2h (z dojazdem). Wiem czego potrzebuję, więc nie błądzę po sklepie w poszukiwaniu produktów. Gdyby zmierzyć ile czasu tracimy na błądzenie między alejkami i zastanawianie się czego nam trzeba…

Dlatego od dziś: planuj swoje zakupy! Planuj swoje posiłki. Zorientuj się co masz w domu, czego ci brakuje i na początek zaplanuj posiłki na najbliższe dni. Zobaczysz jak szybko wejdzie ci to w nawyk!

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Oj tak, zgadzam się w 100%. Czytając Twój wpis co chwila mimowolnie kiwałam głową 😀 Takie oczywiste rzeczy ale większość ludzi o tym zapomina! Mam wrażenie, że ludzie lubią sobie utrudniać życie. Robią i robią, nie zastanawiają się nawet czy na pewno muszą to wszystko robić, gotują godzinami, prasują ręczniki itp itd. A potem narzekają, że mają tak mało czasu dla siebie a nawet w ogóle. Ale jak zapytam: Po co np prasujesz bieliznę? To zapytana osoba patrzy na mnie jak na wariatkę 😀 Prawda jest taka, że tak jak napisałaś: utarte schematy biorą górę. Tak robiły ich mamy, tak robią i one bo tak trzeba, wypada itp. Wiedziałam, że znajdę na Twoim blogu miejsce dla siebie ! 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • Tak bardzo nie lubię prasować, że nawet nie wpadłabym na pomysł, że można prasować bieliznę:P pozdrawiam cieplutko:)!

      • Tak, niestety znam osoby, które prasują bieliznę 😀 Ja też nie lubię prasować i nie robię tego. Żelazko chodzi u mnie tylko jak jakiś gość chce koszulę wyprasować 😀

  • Planowanie posiłków z pewnością może pomóc także w utrzymaniu zdrowego trybu życia. Skoro wiemy, że na przykład we wtorek będziemy cały dzień poza domem, to już w poniedziałek możemy przygotować obiad na dwa dni, w dodatku taki, który łatwo jest potem zapakować do lunchboxa. Chociaż u nas w domu planowanie posiłków i tak wiąże się tym, że jakieś tam zakupy robimy codziennie, np. mały chleb albo kilka bułek, świeże warzywa i owoce, ale te zakupy robimy świadomie. Często też kupujemy na osiedlowym placu targowym, gdzie ceny są przyzwoite, zwłaszcza jeżeli chodzi o sezonowe produkty. Co ciekawe, mamy w domu kota, który zazwyczaj nie chce jeść mięsa kupionego w markecie, stąd wizyta w mięsnym kilka razy w tygodniu obowiązkowa:)