5 małych ścieżek do minimalizmu

Żeby zostać minimalistą nie trzeba od razu pozbywać się wszystkiego, co posiadamy w domu. Nie wierzę w skuteczność gigantycznych metamorfoz. Uważam, że najlepsze, najbardziej skuteczne zmiany odbywają się krok po kroku i są zaszczepione w naszej podświadomości. Oto 5 myśli przewodnich, które przyświecają największym minimalistom.

 1. Podniesienie standardów

Postaw na jakość a nie ilość. Jeśli kupujesz nowy przedmiot to od razu pozbądź się starego. Jeśli kupujesz nowy zszywacz to nie trzymaj starego tylko dlatego, że ciągle się jeszcze nadaje.  „Podnieś swoje standardy” rozumiem jako podniesienie jakości rzeczy, których będę używać. Za jakością bardzo często stoi cena, ale również i trwałość. Czasami droższe produkty dłużej pozostają nienaruszone (chyba każdy z nas miał przypadek w którym dany ciuch zniszczył się po miesiącu od zakupu, zaledwie po kilku praniach). Dlatego warto zainwestować więcej, ale rzadziej w to by daną rzecz kupić. Kiedyś zapytałam blogerkę Joannę Glogazę (Styledigger) o to na jak długo starcza jej T-shirt, który poleca na swoim instagramie. Odpowiedziała (ku mojemu zaskoczeniu) że przez 2 lata użytkowania nie widać żadnych tego oznak. Nie otaczaj się byle-jakością, postaw na wysoką jakość produktu.

2. Pozwól rzeczom przepływać

Dom nie jest miejscem, w którym rzeczy mają być gromadzone. To właśnie nasz główny problem: przedmioty zostają zamiast znikać. Korzystamy z nich kiedy są nam potrzebne a później zalegają w wielu miejscach, bo nie mamy odwagi się ich pozbyć. Dom to nasze miejsce – nie miejsce przedmiotów, dlatego jeśli wiesz, że nie będziesz jej już potrzebować ani z niej korzystać nie zagracaj nią przestrzeni. Po prostu się jej pozbądź i nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia. To, że użyłeś danej rzeczy raz nie oznacza, że masz jej wyznaczyć stałe miejsce w swoim pokoju. Pozwól rzeczom przepływać przez twój dom.

3. Otwórz się na przyszłość – a nie przeszłość.

Część przedmiotów, które przetrzymujemy w domach jest w nim tylko z powodu sentymentu. Nie są ani ładne, ani przydatne, ani nawet jakoś szczególnie nam bliskie – po prostu wywołują wspomnienia. Gromadzimy rzeczy, bo nie potrafimy oderwać się od przeszłości. Nie ma nic złego w tym by wspominać miłe chwile z przeszłości, ale jeśli potrzebujesz do tego 10 gigantycznych albumów ze zdjęciami, to coś jest ewidentnie nie tak. Trzymanie się przeszłości nie powinno psuć ci przyszłości. Wspomnienia powinny być miłym dodatkiem do życia, ale skupianie się na nich za bardzo będzie cię hamować.

Jak zbudować nowy związek skoro ciągle rozpamiętujesz stary? Jak skupić się na nowej posadzie skoro wciąż myślisz jak fajnie było w poprzedniej? Nasi rodzice są dla mnie przypomnieniem jak ciężko wypuścić przeszłość i skupić się na teraźniejszości. To oni postrzegają nas wciąż jako małe dzieci i nie potrafią pogodzić się z tym, że podejmujemy samodzielne decyzje. Dla nich czas stanął nie tylko w miejscu, ale wręcz się cofnął.

Jeśli masz problem z wyrzuceniem przedmiotów z przeszłości zrób im zdjęcie i załóż w komputerze oddzielny folder. A jeśli widzisz, że przez jakieś pamiątki nie możesz ruszyć do przodu wyrzuć je koniecznie. Przeszłość nie może blokować twojej przyszłości. Myśl o przyszłości a nie przeszłości.

4. Magiczne pudełko na rzeczy wymagające extra uwagi

Jest to bardzo ciekawe zjawisko, na które natrafiłam na jednym z amerykańskich blogów. Główna myśl polega na tym, że w jednym pudełku gromadzi się zapiski ze wszystkimi rzeczami, którym należy poświęcić więcej uwagi, zanim się je wyrzuci. Chodzi o rzeczy, których nie wolno nam się od razu pozbyć, jak np. przepis, który chcemy umieścić w książce kucharskiej albo dokument, który musimy zeskanować, zanim go zniszczymy. Coś jak lista rzeczy do zrobienia, które trzeba wykonać zanim można ją wyrzucić. Gromadzi się je przez tydzień w tym specjalnym pudełku, po czym poświęca się 1 dzień na zrobienie wszystkiego, jedna rzecz po drugiej, od początku do końca. W ten sposób opróżnia się pudełko i za jednym rzutem wykonuje wszystkie zaległości. A zgromadzone w nim notatki, listy, paragony, recepty i dokumenty mogą z czystym sumieniem zostać wyrzucone.

Cudowny sposób na niezagracanie przestrzeni i pozbycie się rzeczy, które zaprzątają nam głowę jedna po drugiej. Wyizolowanie takiego jednego, magicznego pudełka pozwala nie tylko ogarnąć przestrzeń przed zbędnym chaosem, ale przede wszystkim: nie zapomnieć, co mam zrobić. W każdej chwili mogę zajrzeć do pudełka i uzmysłowić sobie, co ważnego mam do zrobienia. Co więcej: nie muszę trzymać tego ciągle w pamięci.

5. Półka po półce

Oczyszczanie przestrzeni to niekończący się proces. Odgruzowanie mieszkania i wysprzątanie wszystkich szafek raz to dobry początek naszego minimalizmu. Jednak nie zapominajmy: oczyszczanie przestrzeni z niepotrzebnych przedmiotów to proces stały i na zawsze. Nawet po tych gigantycznych początkowych porządkach przychodzi czas, kiedy należy ponownie zweryfikować zawartość szuflad i półek a następnie ZNOWU pozbyć się rzeczy. Nie wystarczy mieć ich mało. Trzeba jeszcze przejrzeć je pod kątem przydatności. Pamiętajmy, że z czasem rzeczy powracają do naszego domu, napływają różnymi drogami, przez różne nawyki. Dlatego konieczne są przeglądy zawartości naszych półek – właśnie półka po półce.

Jeśli będziemy robić to regularnie i codziennie po trochu, to uda nam się utrzymać całą posiadaną przestrzeń w ryzach. Sprzątanie gigantycznej przestrzeni na raz jest może i satysfakcjonujące, ale zużywa bardzo dużo energii. By zbudować minimalistyczne nawyki należy oczyszczać przestrzeń regularnie. Pozwoli to zahamować napływ niechcianych rzeczy i uświadomić sobie co posiadamy i w jaki sposób to do nas trafiło.

 

W myśl zasady, że „zrobione jest lepsze od doskonałego” warto wykorzystać tych 5 wskazówek i pozwolić minimalizmowi zagościć w naszym życiu niż porwać się raz na wielkie sprzątanie a później się poddać.

 

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!