Wszystko będzie dobrze – mit o zaklinaniu rzeczywistości

Wojciech Eichelberger i Beata Pawłowicz w książce pt. „Życie w micie” rozprawiają się z 14 mitami współczesności. I co mnie zaskoczyło, to ten ostatni mit, który postrzegałam zupełnie inaczej. Interpretacja autorów całkowicie wytrąciła mnie z równowagi. Ich zdaniem mamy tendencję do używania mitu „Wszystko będzie dobrze” do zaklinania rzeczywistości, uciekania od odpowiedzialności i czekania aż los sam się naprawi…

Razem z moim Mężem w bardzo trudnych sytuacjach mamy tendencję do używania zdania „wszystko będzie dobrze” by podnieść się wzajemnie na duchu. Dla nas to zdanie ma w sobie moc do zmiany wydarzeń złych i obracania ich w dobre. Wierzymy w to, że chociaż teraz „życie nas dojechało” to poradzimy sobie z każdym problemem. Ten stan nie będzie trwać wiecznie – nie ma szans, by tak już pozostało i zrobimy wszystko, by było inaczej.

To tylko hasło, które na moment odcina nas od trudności i pozwala znaleźć motywację do walki o zmianę. I szczerze mówiąc: nie sądziłam, że można je interpretować inaczej. Bo w życiu musimy stawiać czoło wyzwaniom i kiedy pojawiają się problemy robić to, co się da by z nich wyjść. Dla mnie „wszystko będzie dobrze” oznacza mniej więcej tyle, że pokonamy to co jest teraz, zrobimy co się da, by zmienić swoją rzeczywistość. Dlaczego miałabym uważać, że ktoś zrobi to za mnie?

A jednak! Autorzy książki podkreślają, że to hasło sprawia, że czekamy aż wszystko samo się zmieni. Czekamy na cud, który wybawi nas z problemów. Postawa ta wskazuje na bierność i czekanie na zmiany, które mają nadejść same – najlepiej bez naszego udziału. Zwalnia nas ona również z brania odpowiedzialności za swoje życie – bo przecież jakoś to będzie, samo się poprawi, trzeba tylko zaczekać. Los nam coś zesłał, los sam odmieni.

o ja nieświadoma!

Nie ukrywam, że nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Nie sądziłam, że mówiąc komuś „zobaczysz, będzie dobrze” buduję w nim przekonanie, że los się sam odmieni a on nic nie musi robić. Dla mnie to hasło do zmiany, hasło dające siłę by stawić czoło problemom, by coś zrobić. Rozglądam się jednak po swoim otoczeniu i napotykam mnóstwo osób, które w obliczu takiej sytuacji czekają z założonymi rękami. Bardzo mnie to drażni, bo jestem osobą, która lubi działać. Zmiany? Wprowadzam od razu, jak tylko uznam za słuszne. Jest problem? Określam, co trzeba robić i przystępuję do wykonania zadania. Nie siedzę i nie zastanawiam się godzinami a już na pewno NIE CZEKAM aż się samo coś zrobi. Wielokrotnie pisałam o tym, że by zmienić swoje otoczenie trzeba zacząć od zmiany siebie. Dużo więcej jest o tym tutaj.

Może zatem czas zmienić hasło? Może czas zacząć mówić: dokonasz tej zmiany, uda ci się rozwiązać ten problem! Działaj a zobaczysz, że ci się uda! Albo zwyczajnie po prostu: DASZ RADĘ, PORADZISZ SOBIE. Może rzeczywiście lepiej nie pozostawiać hasła „wszystko będzie dobrze” błędnej interpretacji i doprecyzować, że nie można czekać z założonymi rękami, bo nie na tym polega życie.

Może musimy uzmysławiać naszemu otoczeniu, że w życiu nic samo się nie zmienia. Problemy, kłopoty to bardzo często konsekwencje naszych własnych działań – nawet jeśli nie chcemy się do tego przyznać. Mały odsetek wydarzeń jest całkowicie przypadkowy, ale jednak większość z nich sami na siebie ściągamy. I szczególnie wtedy nie możemy być bierni wobec tego co się wydarza!

Bo wszystko będzie dobrze, dlatego, że dasz sobie z tym radę 😉

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!