Przestań się w końcu tłumaczyć!!!

Zawsze wierzyłam, że kiedy WYJAŚNIĘ komuś motywy mojego postępowania spotka się ono z akceptacją i zrozumieniem. Aż dotarło do mnie, że są osoby, które nie zgodzą się dla samej zasady. Nie przytakną, bo ich zdanie jest dla nich święte. Lub: bo cię zwyczajnie nie lubią i nie chcą się zgodzić żeby nie daj Panie Boże wyszło na Twoje. Będą upierdliwe i męczące, będą się kłócić często licząc, że odpuścisz dla świętego spokoju. A już najlepiej żeby zrobić po „ichszemu”.

***

Mam trudny charakter. Nie odpuszczam i nie przyjmuję czyjegoś zdania, jeśli nie stoją za nim logiczne argumenty. Nie powielam czyjegoś zachowania, bo tak robiła cała rodzina. Ale ostatnio uczę się panować nad swoimi emocjami, bo zazwyczaj takie dyskusje dla samego dyskutowania wywołują we mnie ogromne pokłady złości. Niejednokrotnie potrafiłam zmarnować cały dzień na wymyślanie w głowie argumentów, które miały przekonać drugą osobę do mojej racji. Wiedząc, że niezależnie czy ją uzna ja i tak zrobię swoje. Ba, znając ją wymyślałam argumenty na zaś – wiedząc jaka dyskusja powstanie przy poruszeniu drażliwego tematu. Wiem, bardzo głupie 🙂 Nie powiem ile nerwów i czasu zmarnowałam na zabawie w te dialogi… Za dużo!!!

I dziś już rozumiem, że to naprawdę nie ma sensu. Dziś już nie tłumaczę. Dziś odpuszczam. Nie uzasadniam swojego zdania. Osoby, którym na mnie zależy je po prostu zaakceptują – i zawsze akceptowały. Część wda się w konstruktywną dyskusję – takie bardzo lubię, pozwalają mi otworzyć oczy na aspekty, których nie dostrzegałam. I są potrzebne! Osoby kłótliwe nawet jak je przekonasz do swojej racji w najlepszym wypadku będą milczeć. Nie powiedzą, że rozumieją, że mam rację czy że to świetny pomysł. Będą cicho. Czy warto się denerwować i dyskutować dla chwili ciszy? To bez sensu.

***

Czasami mam wrażenie, że zapominamy, że jesteśmy dorosłymi ludźmi i nie potrzebujemy już akceptacji czy zgody rodziców by coś zrobić. Nie potrzebujemy, ale patrząc na niektóre osoby z mojego otoczenia wciąż mam wrażenie, że szukamy. I złościmy się, gdy tej akceptacji nie ma. A przecież ona nie ma najmniejszego znaczenia. Zrobisz swoje niezależnie od tego czy twoi rodzice „się zgodzą”;) Bądź przygotowany na to, że często usłyszysz nie – bo byli wychowani inaczej niż Ty i w pewnych podobnych sytuacjach postąpili inaczej. Nie potrzebujesz ich zgody by robić to, co uznasz za słuszne.

Prawda jest taka, że często z tymi osobami spędzamy tylko kilka chwil w tygodniu. Może nawet kilka godzin w miesiącu. A denerwują nas dłużej niż to spotkanie trwa. Wiem jak strasznie ciężko jest przemilczeć coś, gdy w środku aż się buzuje od emocji i chęci sprzeciwu. Zauważ, że nie mam nic przeciwko sprzeciwowi – wciąż uważam, że należy jasno powiedzieć NIE, kiedy się z czymś nie zgadzamy. Uważam też, że mamy prawo dodać uzasadnienie. Stwierdzić, że to niezgodne z naszymi wartościami albo nam się to nie podoba. Ale nikogo nie musimy przekonywać do swoich racji. Nie musimy się z nikim kłócić i namawiać go, by nam przytaknął. Naprawdę nie musisz nikomu się tłumaczyć.

Czasami wystarczy tylko powiedzieć: nie będę tak robić, bo uważam inaczej – i tyle.  Wiem, to bardzo trudne. Pewnie uważałabym to za niewykonalne, gdyby nie mój Mąż, który opanował tą umiejętność do perfekcji. Nikt nie umie uciąć bezsensownej dyskusji tak jak on. Ani pokazać swojego zdania bez kłótni w zdecydowany, silny sposób. Bez tłumaczenia, bez uzasadniania, bo to nie ma znaczenia, co kto mówi. Jeśli uznał, że ma rację to po prostu działa – bez tłumaczenia. Nie oznacza to, że nie zapyta o zdanie. Zapyta, przetrawi i postąpi właściwie. Z niczego się nie tłumacząc. Myślisz, że taka postawa wywołuje mnóstwo negatywnych emocji? Rozmówcy wręcz szukają jego akceptacji. To oni mu się tłumaczą i wynajdują uzasadnienia, by go przekonać.

Sobie i Wam takiej postawy życzę:) A może też tego żeby w odpowiednim momencie ugryźć się w język – czyż często nie jest tak, że sami prowokujemy takie tematy do dyskusji DOSKONALE WIEDZĄC, że wywołają burzę;)?

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!