Pomoc na siłę – czy to w ogóle ma sens?

Ciągle próbuję, ciągle się staram. Wyszukuję rozwiązania, podsuwam treści i chcę ułatwić. Podsyłam linki, pożyczam książki, wyciągam z domu, wspieram słowami i działaniami.

Pomagam na siłę.

Mechanizm jest zawsze ten sam: kończy się złością osoby, której próbuję pomóc. Nie dość, że ten ktoś wścieka się na mnie to niejednokrotnie ja sama wściekam się na tą osobę, że nie podejmuje żadnych konkretnych działań, by sobie pomóc. Przecież to takie łatwe wyjść z tej sytuacji! Przecież wystarczy zrobić „tak i tak”! Czemu dla tej osoby to takie trudne? Czemu nie chce się zmienić? Czemu tylko narzeka na swoją sytuację zamiast wziąć się w garść i ruszyć do przodu?

Bardzo nie lubię ludzkiego narzekania. Wychodzę z założenia, że jeśli trafiliśmy w sam środek problemu to musimy poszukać wyjścia a nie czekać aż sam się rozwiąże. Bo problemy bardzo rzadko rozwiązują się same. W większości wypadków mamy na nie wpływ i wystarczy poszukać rozwiązań. Przecież już nie raz ktoś przeżył dokładnie te same sytuacje i podzielił się sposobem na to, by ją rozwiązać. Czemu nie uczyć się na błędach innych? Czemu nie korzystać z cudzych rad?

Narzekacz

Są osoby, które będą narzekać nawet jak sytuację uda się rozwiązać – tak na wszelki wypadek, bo nie mogą po prostu przyznać, że są szczęśliwe. Na pewno znasz ten typ osobowości – co by się nie działo, nieważne jak normalnie sytuacja by nie wyglądała ta osoba już wie, że zaraz będzie problem. I wyszukuje je na płaszczyznach, które nawet nie przyjdą ci do głowy. Bo ona na problemach się zna. Tej osobie nie pomożesz, bo ona pomocy nie potrzebuje. Nie chce wyjść z problemu. Chce ponarzekać.

I nawet jak podsuniesz jej rozwiązanie to znajdzie trzy powody dla których akurat w jej przypadku nie zadziała. Co więcej: będzie sabotować twoje działania tak, by miała rację. Pomoc takiej osobie wywoła tylko twoją frustrację i złość.

Co można w takiej sytuacji robić? Nauczyć się ignorować jej narzekania albo powiedzieć jej wprost, że póki czegoś z tym nie zrobi nie masz ochoty słuchać jej żalu. Albo działa, albo o tym nie mówi – inna rozmowa nie powinna cię interesować.

Są osoby, które potrzebują „rozruchu”.

Osoby zagubione, niepewne, chcące coś zrobić, ale bojące się wykonać krok. Takie osoby często żyły w toksycznych sytuacjach i nie wiedzą co zrobić, by żyć inaczej – nawet jeśli tego bardzo pragną. Wyuczona bezradność nie pozwala im działać. I to są osoby, którym pomóc wręcz trzeba. Czasami wystarczy je popchnąć do działania. Wesprzeć słowem, czynem, podesłać adres sprawdzonego lekarza, pożyczyć książkę i dorzucić parę ciepłych słów od siebie. Nie mówię tu o działaniu zamiast nich. Nie chodzi o to by wykonać kroki za nie. Chodzi o wsparcie, o motywację, o podpowiedź tak by uwierzyły, że są w stanie coś zrobić. To wystarczy by obrały właściwy kierunek.

Przy okazji przestrzegam przed osobami, które chętnie skorzystają z naszej pomocy rozumianej jako wykonanie czegoś za nie. A są i takie. Pomoc? Oczywiście – ale tak jak oni ją widzą. Chętnie użyją naszych pieniędzy, znajomości, posiadanych przez nas środków materialnych – ale nie w sposób, który ma im tak naprawdę pomóc. Znam osoby, które narzekają, że nie radzą sobie finansowo, ale pomoc w załatwieniu posady kończy się zrezygnowaniem z tej pracy. Takie osoby wolą bezzwrotną pożyczkę – najlepiej w kwocie większej niż jest im niezbędna. I nie przeznaczą jej wcale na to, czemu miała służyć. Podziękują ci ładnie za pomoc a jeśli stwierdzą, że są w stanie wyciągnąć jeszcze więcej: będą znowu prosić o wsparcie. Albo poszukają kogoś innego, kto w dobrej wierze ich wesprze.

Jak je rozróżnić?

Metodą prób i błędów. Podsuń pomysł, podeślij linka, pożycz książkę i zobacz reakcję tej osoby na twoją pomoc. Jeśli się skrzywi albo zacznie szukać argumentów dla których to nie zadziała – już wiesz, że nie potrzebuje twojej pomocy. Jeśli się waha, ale widzisz w oczach nadzieję to nic nie stoi na przeszkodzie by działać. Niepewność nie jest jeszcze oznaką, że z twojej pomocy zrezygnuje. A później obserwuj albo zapytaj czy przeczytała książkę, czy coś się zmieniło. Czasami reakcja bardzo szybko będzie pozytywna: może już po tygodniu usłyszysz, że ta książka jest super i ta osoba już działa?

Podsuń podpowiedź, rozwiązanie, wskazówkę i czekaj, obserwuj cierpliwie co się stanie.

Pamiętaj: nie możesz pomóc komuś, kto tej pomocy nie chce. Pomożesz tylko osobie, która jest gotowa na zmianę. Po co żywić żal do siebie i bić głową w mur nie do przebicia skoro można pomóc komuś, komu na tym naprawdę zależy? Ja wciąż się uczę odpuszczać w takich sytuacjach. I tego życzę również Tobie 🙂

 

Kaboompics – Free Stock Photos

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!