PIŻAMOWY DZIEŃ – co to takiego? Jak wygląda mój dzień? Dlaczego warto?

Mój idealny piżamowy dzień nie ma godziny rozpoczęcia. Budzę się o dowolnej porze, z dala od dźwięku budzika. Co więcej: pamiętam by go wyłączyć dzień wcześniej! Zerkam na zegarek i znowu zamykam oczy. Muszę mieć pewność, że spałam wystarczająco długo…

Wstawiam wodę na kawę. Tego dnia moja toaleta składa się z umycia zębów, twarzy i rąk. Cała reszta zaczeka na swoją kolej, ewentualnie w ramach sprawienia sobie przyjemności zrobię sobie gorącą kąpiel i maseczkę na włosy. Nie za długo, chociaż nic mnie nie goni, ale też nie za krótko, by naprawdę poczuć ten relaks.

Później piję kawę i biorę do ręki książkę. Czytam aż złapie mnie głód. Śniadanie nie może być skomplikowane, nie może zająć więcej niż 5 minut. Najczęściej tego dnia jemy omlety z grubą warstwą dżemu. Pyszne, słodkie, przyjemne dla podniebienia – kolejny krok piżamowego dnia. Nie jest to nasz typowy zwyczaj, ale bardzo często tego dnia nie gotujemy tylko zamawiamy jedzenie na wynos. Nikt nie przejmuje się sprzątaniem ani zmywaniem. Wyniesienie śmieci, pranie, mopowanie podłogi – to wszystko zaczeka. Jutro też jest dzień.

Piżamowy dzień czerpie swoją nazwę z tego, że cały dzień spędzamy w piżamie. Nie ścielimy łóżka, nie umawiamy się ze znajomymi, nie zapraszamy gości. Pozwalamy naszym głowom odpocząć od obowiązków. Sprawy pilne muszą dotyczyć  tylko kwestii życia i śmierci. Każda inna zaczeka. Masz ochotę na serial? Proszę bardzo. Jakiś film? Nie ma problemu. A może lektura przez całe popołudnie? Co tylko dusza zapragnie.

Słowem kluczem takiego dnia jest LENISTWO. Każdy znajdzie czas dla siebie, ale też czas by spędzić go wspólnie. To czas nic-nie-robienia, kiedy nasza głowa odpoczywa a ciało się regeneruje. Masz ochotę leżeć cały dzień? Proszę bardzo. Nałożyć maseczkę i pomalować paznokcie? Jak nie teraz to kiedy? Na wszystko jest czas, wszystko zależy od Twojego widzi-mi-się.

Nie zawsze udaje się zaplanować ten dzień tak by wypadał co tydzień. Nie uważam też, że każda sobota powinna być na to przeznaczona. Kiedy wyjeżdżam na urlop każdy dzień może być piżamowym! Ale tak samo może się okazać, że weekend przeznaczam na inne, równie miłe przyjemności. Jednak od bardzo dawna nie pamiętam takiego miesiąca w którym nie miałabym chociaż jednego piżamowego dnia.

Dlaczego?

Każdemu z nas należy się czas wyłączności i odizolowania od świata, odcięcia od pośpiechu dnia codziennego. Taki moment, kiedy jesteśmy offline a jednocześnie skupieni na swoich potrzebach. Wsłuchujemy się w siebie, dopieszczamy, odcinamy od nerwowych sytuacji i odprężamy.

Po takim dniu mam moc do działania. Po takim dniu czuję energię, którą przeznaczam na konstruktywne rzeczy. Krok, który robię w tył w tym jednym dniu starcza na cały tydzień kroków naprzód. Moje ciało i umysł są mi wdzięczne, że dałam im czas na regenerację i dlatego pracują z nawiązką. Kluczem do wykorzystania piżamowego dnia w pełni jest brak wyrzutów sumienia. To tylko jeden dzień: odpuść sobie 😉

kaboompics_soft-photo-of-woman-on-the-bed-with-the-book

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!