Egoizm w związku – zdrowy i potrzebny

Dziś poruszę temat bardzo kontrowersyjny a jednocześnie niezwykle subiektywny. Jest to wizja związku, w który głęboko wierzę i realizuję w swoim życiu. A nie ukrywam: jestem osobą bardzo szczęśliwą jeśli chodzi o tą sferę życia. O co więc chodzi z tym całym egoizmem?

Wybaczcie jeśli wpis będzie jednokierunkowy i głównie dla kobiet – jednak mam nieodparte wrażenie, że mężczyzn nie trzeba uczyć egoizmu w związku. Sami fantastycznie sobie z nim radzą 😉 Mają naturalny, wrodzony dar do troszczenia się o swoje potrzeby i egzekwowania ich od partnerki. Problem dotyczy głównie kobiet.

PERPETUM MOBILE MIŁOŚCI

Dawno, dawno temu natknęłam się na krótkie i niezwykłe zdanie: prawdziwy związek polega na tym, że czujemy, że dostajemy od partnera więcej, niż sami mu dajemy. Nie wierzyłam w to dopóki nie natrafiłam na tą właściwą osobę. Oboje bardzo dbamy o siebie i naszą relację, od samego początku miałam wrażenie, że dostaję tak dużo miłości, troski i starań, że nie jestem w stanie się tą samą ilością zrewanżować. Sądziłam, że mój partner dba o mnie bardziej niż ja o niego. Aż do momentu, w którym nasza rozmowa zeszła na ten temat i mój partner powiedział to samo: że czuje, że daję mu więcej niż on daje mi. To było niezwykłe, bo każde z nas było tym, które się zapierało przy swoim zdaniu („nie, bo to ja dostaję więcej” – „absolutnie nie, bo ja, zobacz jak dużo dla mnie robisz”, „nieprawda, to Ty…” itd.)  
 
Obie strony mogą tu mieć rację!!! Bo liczy się nasza subiektywna ocena. Nie chodzi o faktyczne policzenie kto i ile razy wyrzucił śmieci, tylko o to by mieć wrażenie, że ta druga osoba robi to częściej. To nie musi być nawet prawda. Muszę być przekonana o tym, że dostaję więcej niż sama daję. Nazwałabym to takim trochę perpetum mobile miłości – przecież ono samo się napędza. Bo kiedy czuję, że dużo dostaję to chcę dużo oddać i działam. A wtedy dużo dostaje partner i on też działa, bo chce się odwdzięczyć. Oczywiście mówię tu o normalnych, zdrowych relacjach, a nie dziwnych, toksycznych układach w których jedna strona tylko wysysa z nas energię i życie. Ale to temat na inny wpis.

ZDROWY EGOIZM

W swoim otoczeniu widzę mnóstwo kobiet, które wypruwają sobie żyły dla partnera. Czasami raz na 10 poświęceń otrzymają kwiatka albo uśmiech i dalej doprowadzają się do szaleństwa. Pracują, dbają o dom, o partnera, gotują, pilnują wagi, makijażu, troszczą się o romantyzm w związku – to wszystko pod okiem mężczyzny siedzącego w dresie przed telewizorem, który jest szczęśliwy, że ma taką kochającą kobietkę w domu. On nie musi nic, bo ona tak bardzo go kocha. Jeśli jej to odpowiada i jest zadowolona to zostawiam to bez komentarza. Chociaż nie ukrywajmy: rzadko kiedy tak jest. Taka kobieta jest raczej „pogodzona” ze swoim losem „cierpiętnicy”, bo nie wierzy, że można coś zmienić, coś zrobić. W ogóle to wolałaby żeby on sam się zmienił przy użyciu magicznej różdżki. W takich chwilach zawsze zadaje to samo pytanie: a on? Co on robi? Co najczęściej słyszę w odpowiedzi: to przecież mężczyzna, wiesz jacy oni są. 
 
Nie wiem jacy są – wiem, jakimi pozwolimy im być. 
 
Związek to ciągła ewolucja. Wspólny rozwój, wspólna zmiana, wspólna praca, wspólne zmierzanie w określonym kierunku. Jeśli czujesz, że Ty robisz wiele a partner nic, to czemu tego nie zmienisz? Czemu nie przerzucisz na niego części obowiązków? Czemu nie wypracujesz pewnych zmian? Skoro dbasz o to, by być zawsze umalowaną i ładnie ubraną, to czemu pozwalasz mu siedzieć po pracy w dresie? Czemu on nie musi chodzić na siłownię, kiedy Ty biegasz 3 razy w tygodniu?
Bo go kocham – pada odpowiedź. A on kocha ciebie – więc niech też się postara!

BEZ REWOLUCJI

Tylko dobrze mnie zrozum: nie mówię, że masz iść do partnera i wykrzyczeć mu w twarz, że ma się zmienić, bo okazuje ci za mało miłości. Absolutnie nie! Powiedz mu, że podoba ci się, kiedy założy koszulę. Powiedz, że lubisz jak ma inaczej ułożone włosy. Powiedz, że chcesz gdzieś wyjść zjeść i niech znajdzie jakieś fajne miejsce. Podkreślaj to, co lubisz w miejsce krytyki. Zapytaj czy nie pozmywa, bo jesteś zmęczona po przygotowaniu posiłku. Zapytaj czy nie wyjdzie z dziećmi na spacer, bo chcesz mieć czas dla siebie. Będzie przeszczęśliwy, że może Cię uszczęśliwić a Ty zadowolona, że możesz na chwilę odetchnąć.
 Jeśli czujesz, że robisz więcej niż partner i masz tego dość, to zwyczajnie w świecie przerzuć na niego część zadań. ALE UWAGA: nie zakładaj, że on sam będzie ci czytać w myślach i domyśli się czego chcesz. Nie rób mu też rewolucji – nie krzycz, że od dziś do końca życia MUSI robić pranie. Jeśli nigdy tego nie robił to nieważne ile razy się pomodlisz – on nie wpadnie na to, że chcesz by je zrobił. Nie na tym też polega związek. Związek polega na rozmowie i wspólnym wypracowaniu zdrowych strategii – takich, dzięki którym oboje będziemy szczęśliwi. Raz Ty robisz herbatę, raz on. Nigdy tylko w jedną stronę.
 
Jeśli Ty sama nie zaczniesz dbać o swój egoizm nikt inny o niego nie zadba! Zatroszcz się najpierw o siebie – w drugiej kolejności o partnera, dzieci, dom. To, co zainwestujesz w siebie, w swoje szczęście przełoży się na szczęście partnera. Nie przez przypadek mamy powiedzenie: szczęśliwa żona to szczęśliwy mąż. Dlatego rodzielaj zadania, wpływaj na zmiany, zacznij dostawać więcej niż dajesz i nie czyń sobie wyrzutów sumienia z powodu egoizmu. Zadbaj by był zdrowy;)
*****
Tak na marginesie dodam, że znam jedną parę, w której role są odwrócone w stosunku do tej, którą opisałam. Mężczyzna robi wszystko – kobieta w tym związku nic. Zawsze tą sytuację komentuje „wiesz jakie są kobiety”. Dbajmy o równowagę;)
image

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Iwona Siekierska

    Super temat- chyba dla każdej z nas. Szkoda, że nie uczą tego w szkole, byłoby nam, kobietom łatwiej. Warto oczywiście zaznaczyć, że taka wzajemna wymiana „usług” jest możliwa przy ODPOWIEDNIM mężczyźnie. Bo przy tym, nieodpowiednim, proszenie, wprowadzanie zmian i innych rzeczy nie ma sensu. Na Świecie są także mężczyźni, którym się po prostu nie chce być lepszym człowiekiem. Warto o tym pamiętać. Buziaki 🙂

    • To prawda, wielu rzeczy nie uczą nas w szkole… związki to jak dla mnie temat decydujący w naszym życiu a szkoła zakłada, że sami się tego nauczymy… a co jak ktoś ma tylko złe wzorce w swoim otoczeniu? Jak ma zbudować normalną relację skoro nie jest tej normalności nauczony? Masz rację, kluczem do wszystkiego jest zawsze ODPOWIEDNI PARTNER:)