Bądź szczęśliwy KONIECZNIE!

Chodzi mi ostatnio po głowie temat szczęścia, nie tylko w tym sensie co to pojęcie kryje dla mnie, ale również: JAK WIELKĄ PRESJĘ na nas WYWIERA. W internecie można znaleźć mnóstwo porad jak być szczęśliwym – właściwie to wszystkie blogi *lifestylowe* ten temat poruszają dzieląc się z nami sprawdzonymi sposobami na to jak je osiągnąć. A to, że chcemy je osiągnąć jest wpisane w charakter człowieka XXI wieku – w dobie tylu szans, możliwości i okoliczności szaleństwem byłoby chociaż nie spróbować go odnaleźć. Gretchen Rubin, amerykańska pisarka poświęciła temu tematowi rok swojego życia i całość spisała w ładne punkty w tabelce, których realizowanie przyniosło jej szczęście. Z każdej strony wywiera się na nas presję: presję na bycie szczęśliwym. Jeśli nie jesteś – to tylko i wyłącznie twoja wina, bo świat daje ci tyle możliwości i jak widać jesteś zbyt leniwy by po nie sięgnąć…

 

 

Czuję się zalana potokiem zdjęć pełnych uśmiechniętych ludzi, sprawdzonych sposobów, metod polecanych przez celebrytów i złotych myśli w stylu: „szczęście nosisz w sobie/ każdy dzień to nowa przygoda/ masz jedno życie a czas ucieka…” Wszystko to wygląda na takie proste i takie przyjemne, nic nie kosztuje, nic nie boli, wystarczy chcieć i już masz – wypij rano herbatę, później zmień trasę do pracy by nieco urozmaicić swoje życie, powiedz współpracownikom trzy komplementy, nie zapomnij przy tym o pożywnym drugim śniadaniu…zrób jeszcze 10 innych rzeczy a (UWAGA!) będziesz szczęśliwy. Mam wrażenie, że każdy w świecie mediów jest specjalistą od SZCZĘŚCIA i każdy próbuje nam to szczęście „wcisnąć” jakby TYLKO JEGO metody były sprawdzone, tylko on miał na nie MONOPOL.

 

  • KLĘSKA, POT, ŁZY, REZYGNACJA… TYLKO KTO BĘDZIE TO CZYTAĆ?

 

Gdzie jest realizm? Gdzie niepowodzenia? Gdzie klęska? Przecież za sukcesem stoi ileś setek a może nawet tysięcy godzin upadków, prób, starań, wątpliwości, rezygnacji, które nie wyglądają ładnie medialnie. Dostajemy tylko laurkę przedstawiającą efekt końcowy i to ładnie podrasowany odpowiednimi filtrami. Ile osób podjęłoby się starań wiedząc co tak naprawdę za nimi stoi? Pewnie zaledwie garstka.

Z jednej strony mnie to nie dziwi: napędza nas wizja sukcesu, widzimy ten niesamowity efekt i sami chcemy go osiągnąć – to dobra początkowa motywacja. Nie ma nic złego w dążeniu do takiego celu, ale powinniśmy mieć w sobie chociaż odrobinę realizmu po to by nie poddać się kiedy po fali słomianego zapału nie osiągniemy efektu od razu.

Musimy wziąć pod uwagę, że to szczęście jest często wypracowane. Ten sukces poprzedza monotonia, żmudne godziny ciężkiej pracy, zaangażowanie, upór, starania, łzy – tylko tego nikt nam nie pokaże, bo to nas nie zmotywuje. Nie chcemy tego czytać, to żadna motywacja.

Lubimy oglądać efekt przed i po – nikogo nie interesuje „w trakcie”.

 

  • MIERNOŚĆ SIĘ NIE SPRZEDAJE

 

Mierność się w mediach nie przebije. Zalewa nas taki potok informacji, że mózg nie skupi nawet chwili uwagi na tym co zwyczajne albo nacechowane negatywnie (chyba, że będzie to ogromna ludzka tragedia, dlatego media tak nas nimi bombardują). Lubimy estetyczne, szczęśliwe obrazki, to nic, że są oderwane od rzeczywistości, podkolorowane by nas przekonać do konkretnej wizji świata. Kupimy tylko ładnie uśmiechające się szczęście, za którym stoją określone produkty…

 

  • KUP SOBIE SZCZĘŚCIE

 

Wielkie marki już dawno odkryły sposób by sprzedać nam swój produkt bez agresywnej kampanii marketingowej: wystarczy dołączyć do niego uśmiechniętego celebrytę i pokazać, że to właśnie nieodłączny element jego życia – w twojej głowie powstanie proste połączenie: jeśli kupisz ten przedmiot będziesz tak szczęśliwy jak ta osoba ze zdjęcia. To wystarczy – masa osób bezmyślnie ten produkt nabędzie nie zastanawiając się na przykład co kolorowy sweter ma wspólnego z radością.

 

Na ulicach można spotkać klony, osoby wyglądające tak samo jak znane osoby – to zjawisko miało miejsce zawsze i raczej się nie zmieni, natomiast trzeba zdawać sobie sprawę z jednego: POSIADANIE TAKICH PRZEDMIOTÓW JAK OSOBA ZE ZDJĘCIA, czy wyglądanie jak ta osoba, NIE UCZYNI CIĘ RÓWNIE SZCZĘŚLIWYM.

 

  • ZRÓB TO I TO A BĘDZIESZ SZCZĘŚLIWY

 

Nie ma jednej, prostej recepty na szczęście. To, że ktoś wskaże ci trzy kroki, powie zrób „tak i tak” nie oznacza, że w twoim przypadku przyniesie to ten sam efekt. U niego zadziałało – u ciebie nie musi i nie oznacza to, że z tobą jest coś nie tak. Mamy różne charaktery, różne pasje, to, co działa na jedną osobę nie musi działać na kogoś innego. Nie jestem przeciwniczką próbowania – jestem przeciwniczką próbowania na siłę, zmieniania wszystkiego bezmyślnie, bo ktoś tak powiedział, zmierzania ślepo, bez przemyśleń do wyznaczonego przez kogoś celu. Miejmy świadomość swoich kroków, róbmy bo chcemy – nie bo tak każe nam ktoś inny.

Nie zrażajmy się jeśli nam nie wyjdzie, nie szukajmy winy w sobie, nie krytykujmy się i nie walczmy ze sobą. Warto szukać swoich metod, eksperymentować, próbować nowych rzeczy, schodzić z utartych ścieżek, ale nie wolno nic robić na siłę – trzeba wiedzieć kiedy wrócić. Spróbuj, zobacz jak reagujesz, ale jeśli nie działa – wróć do swoich sprawdzonych sposobów.

 

Demotywator trochę z przymrużeniem oka, trochę adekwatnie do tematu;)

 

4023213

 

 

Problem ze szczęściem polega na tym, że wmawia nam się, że powinniśmy za wszelką cenę do niego dążyć – nawet kosztem innych rzeczy takich jak praca czy związek. Każdy z nas szuka czegoś innego, każdego zadowoli inny rytuał, inna metoda, inne czynności. Ślepe podążanie za celebrytą może i wniesie odrobinę szczęścia w nasze życie, ale najczęściej okaże się, że rozmija się z naszymi oczekiwaniami (no bo co jeśli te spodnie wyglądają super, ale są niewygodne i dyskomfort przy ich noszeniu zabija w nas ducha radości? czy to wciąż szczęście czy już trochę mniej?) W moim odczuciu: jeśli nie potrafisz być szczęśliwy w zwykłych trampkach to nie będziesz szczęśliwy w markowych butach – co najwyżej zadowolony.

 

 

 

 

To do czego zmierzam to uświadomienie sobie, że nie musimy na siłę być szczęśliwi. To, że media kreują współcześnie obraz człowieka, który mając wszystko na wyciągnięcie ręki powinien się cały czas uśmiechać i wykrzykiwać swoją radość jest co najmniej nie w porządku, szczególnie wobec osób, które zmagają się z takimi zaburzeniami jak dystymia czy depresja. Musimy dać sobie prawo do szukania własnej drogi. Dać sobie prawo do tego by pobyć chwilę zamyślonymi, zasępionymi, szukającymi własnej ścieżki. I to jest ok. To, że cały otaczający cię świat jest uśmiechnięty od rana do wieczora nie oznacza, że w głębi serca taki jest. I absolutnie nie oznacza, że sprawdzone przez innych sposoby podziałają na ciebie. A przede wszystkim: nie daj się zwariować. Nie ma nic złego w tym by chwilę po prostu pożyć, nie gonić za szczęściem, skupić się na tu i teraz.

 

Szukaj swojej metody, ale nie załamuj się jeśli nie znajdziesz jej od razu. Ludzie potrafią szukać swojej pasji latami. Często okazuje się, że zwyczajny zbieg okoliczności naprowadził ich na tą konkretną, przynoszącą satysfakcję ścieżkę. Dostęp do internetu, śledzenie kont znajomych, obserwowanie jak w mediach pojawiają się osoby z niezwykłą pasją, robiące cudowne rzeczy sprawia, że w nas samych od razu zapala się lampka „czemu ja tego nie robię? ja też chcę wyjechać/zdobyć szczyt/przepłynąć morze kajakiem/pobić rekord Guinessa/ zrobić coś zwariowanego/być sławnym” – często niestety towarzyszy temu „dół” i pesymistyczne myśli. Zaraz nasz wewnętrzny krytyk wytacza batalię przeciwko nam. Skoro tego nie robisz to znaczy, że nie chcesz. Koniec kropka, nie ma się co nad tym rozczulać i oskarżać.

 

Pamiętaj:

  • To co widzisz w mediach to tylko urywki. Za szczęśliwym życiem często stoją łzy, pot, wyzwania i godziny starań o których nie zawsze się pamięta.
  • To co przynosi szczęście innym nie musi przynieść szczęścia tobie – nie oczekuj, że określone czynności zadziałają w twoim przypadku.
  • Nie buduj szczęścia na posiadaniu przedmiotów, bo poza chwilową przyjemnością radość z ich użytkowania nie musi trwać długo (uważaj też na pułapki konsumpcjonizmu)
  • Nie musisz być szczęśliwy tylko dlatego, że taki obraz kreują wszyscy celebryci. Odkryj swoją własną motywację do działania. Jeśli nie chcesz – nie zmieniaj swojego życia. 

I najważniejsze:

ZNAJDŹ SWOJĄ WŁASNĄ RECEPTĘ NA SZCZĘŚCIE, W SWOIM TEMPIE, W TAKI SPOSÓB JAKI LUBISZ I DLATEGO, ŻE TY TEGO CHCESZ.

A jeśli lubisz swoje życie takim jakim jest to absolutnie go nie zmieniaj! Bo i po co;)?

 

Gautama Buddha

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!