8 ważnych, życiowych lekcji

Jesienna aura sprzyja przemyśleniom i analizom. To czas przyglądania się swojemu życiu i wyciągania wniosków, bo dzień jakby zwalnia a myśli same uciekają do wspomnień. Na efekt „eureka” nie trzeba długo czekać. To dobry czas by pewne rzeczy odnotować, poprawić, wdrożyć w życie albo po prostu zapamiętać. A może też odetchnąć z ulgą, że takie właśnie jest życie?

  • Czasami warto przegrać.

Może odrobinę pesymistycznie na sam początek, ale od dawna już nie rozpaczam nad moimi niepowodzeniami. Myślę, że nie byłabym tu gdzie jestem, gdyby za każdym razem mi się udało to, co sobie założyłam. Często zakładamy, że coś jest dla nas wyjątkowo dobre i będziemy szczęśliwi tylko, jeśli to osiągniemy. A tak często nie jest! Gdybym wzięła ślub z innym człowiekiem najprawdopodobniej byłabym już po ciężkim rozstaniu. Gdybym nie straciła pracy tkwiłabym dalej w miejscu bez potencjału zamiast prężnie się rozwijać. Z perspektywy czasu dociera do mnie, że pewne rzeczy nie wychodzą, bo wcale byśmy na nich dobrze nie wyszli! Każda porażka może być przekuta w sukces i zawsze czemuś służy. Boli i to całkiem nieźle, ale w ostatecznym rozrachunku wychodzi na plus.

  • Nie ma znaczenia, co myślą inni.

Miałam bardzo dużo szczęścia, bo dość wcześnie odkryłam tą zasadę. Pozwoliła mi zawsze zmierzać pod prąd i robić to, co uważam za słuszne – nawet wbrew opinii innych. Widząc niektóre osoby z mojego otoczenia tak mocno ograniczone przez oczekiwania i opinię innych zachodzę w głowę jak mogą budować swoje życie. Ostatecznie liczy się tylko to, co Ty sam o sobie myślisz.

  • Ciężka praca ZAWSZE się opłaca.

I nie mam tu na myśli ciężkiej w postaci siły, którą trzeba włożyć, ale zaangażowania w zawodowe obowiązki. Zaangażowaniem zawsze nadrobimy swoje braki. To zaangażowanie do tej pory sprawiało, że spadałam na cztery łapy w nawet najtrudniejszych sytuacjach. Zaangażowanie buduje twoją markę jako pracownika i zapewnia nie tylko awans, chroni przed zwolnieniem, ale ułatwia zmianę posady w dowolnym momencie. Nie rób minimum – rób więcej niż się od ciebie oczekuje, a szybko staniesz się niezbędnym pracownikiem.

  • Naucz się odmawiać.

Rzecz, której się w dalszym ciągu uczę – raz mniej, raz bardziej skutecznie. Bo chociaż jestem w stanie powiedzieć „nie” to i tak niekiedy odczuwam wyrzuty sumienia z tego powodu. I to nawet jeśli wiem, że zrobiłam dobrze. Musimy chronić siebie. Często zapominamy, że bez ustanowienia swoich własnych granic różne osoby są skłonne je przekraczać. Nie można ich za to winić – często nawet o tym nie wiedzą. Nie zakładają, że robią coś złego. Jesteśmy strażnikami swoich własnych granic.

  • Komunikacja jest kluczem do każdej relacji.

Nie mówię tylko o związku, chociaż wierzę w to, że niesamowita więź jaką udało mi się zbudować z moim Mężem wynika właśnie z faktu, że od samego początku dużo ze sobą rozmawiamy. Konflikty bardzo często wynikają z braku zrozumienia. Też z braku chęci, by kogoś zrozumieć. Łatwiej mi zaakceptować błędy innych czy fakt, że mnie zranili, kiedy wiem czym się kierowali. Może ktoś, kto jest zawsze oschły nigdy nie nauczył się rozmawiać, bo w jego domu tak się nie robiło. Albo wyręcza cię na każdym kroku nie dlatego, że uważa, że nie potrafisz czegoś zrobić tylko dlatego, że tak traktuje gości? Widziałam wiele rodzin, które zamiast rozmawiać zagryzało zęby ukrywając swoje bóle i żale. A złowroga cisza narastała powodując ciężkie konflikty, w których tak naprawdę nie wiadomo było o co chodzi. Rozmawiajmy!

  • Trzymaj się z dala od toksycznych ludzi.

Spotkałam się ostatnio ze stwierdzeniem, że nie ma toksycznych ludzi a jedynie my sami zrzucamy na innych winę za swoje samopoczucie. Nie mogę się z tym zgodzić. Spotkałam w swoim życiu ludzi wrogo do mnie nastawionych. Nie zawsze byłam w stanie odkryć przyczyny takich zachowań. Czasami wrogość objawiała się atakiem w momencie zapoznawania i nie ustępowała przez całą relację. Wierzę, że są ludzie, którzy mają takie charaktery i tak oddziałują na innych. Należy się od nich odciąć dla swojego własnego dobra i spokoju psychicznego. Oczywiście, są sytuacje w których te spotkania są konieczne, ale spróbujmy ograniczyć je do minimum.

  • Czasami warto zmienić zdanie.

Nie ma nic złego w przyznaniu komuś innemu racji. Nie ma nic złego w zmianie swojego zdania – jeśli ktoś używa logicznych argumentów i zaczynasz rozumieć, że faktycznie ma rację po prostu się przyznaj.  Myślę, że osoby uparte, twardo stojące przy swoim nawet gdy wiedzą, że nie mają racji tracą bardzo dużo. Otoczenie się od nich odsuwa i w pewnym momencie przestaje z nimi rozmawiać – bo i tak nie zmienią swojego zdania. Dojrzałe podejście do życia zakłada, że jesteśmy tylko ludźmi i też popełniamy błędy. Jeśli czyjeś argumenty do mnie przemawiają, mimo, że miałam inne stanowisko nie walczę z tym. Mówię zwyczajnie: masz rację. Bo nie jestem pępkiem świata i nie zawsze warto by moje było na wierzchu.

  • Wojna zawsze przynosi ofiary. Zanim zaczniesz wojować zastanów się, jak wiele jesteś gotów stracić.

Nigdy nie idź „na noże” dla własnej satysfakcji. Nigdy nie walcz z nikim – chyba, że walczysz w imię swoich wartości i osób dla siebie ważnych. Ale miej też świadomość, że po drugiej stronie jest człowiek i że możesz tą osobę stracić. Walcz tylko w imię ważnych zasad. Wojna – nawet ta wygrana – zawsze ma negatywne konsekwencje i prędzej czy później odbije się na tobie. Co z tego, że wygrasz skoro już nigdy nie odbudujesz tej relacji? Czy walka dla samej satysfakcji z wygranej ma sens?

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!