Proste zasady „zero waste”

Ruch zero waste wymusza na nas większą świadomość. Jest to nie tylko świadomość naszych potrzeb, ale również tego, co się dalej z danym przedmiotem stanie. Bo nie sztuką jest wyrzucić na śmietnik wszystko, co posiadamy i powiedzieć: od dziś jestem minimalistą, już nic nie potrzebuję. Sztuką jest puścić to w obieg tak by stało się korzyścią dla innych lub środowiska. Mój minimalizm, moje pozbywanie się przedmiotów nie powinno wpływać na zaśmiecanie cudzej przestrzeni, a już w szczególności na zwiększanie ilości śmieci na wysypisku. Dlatego, o czym wspominałam już wcześniej w tym wpisie rozpoczęłam swoją przygodę z ruchem „zero waste”. Oto garść inspiracji na początek – praktycznych wskazówek, które przydadzą się nie tylko osobom pragnącym kierować się tym ruchem w swoim życiu, ale każdemu z nas.

 

TORBY PŁÓCIENNE

 

Coś co nie wymaga wyjaśnienia – podstawowa zasada ekologii, która na stałe zawitała do naszych domów. Noszenie toreb płóciennych lub tych wielokrotnego użytku pozwala ograniczyć góry plastikowych śmieci, które będą się rozkładać latami. Co więcej: wiele takich toreb można zrobić samemu ze starych materiałów. Są niesamowicie popularne i wiele firm oferuje je w prezencie, jako bonusy do ich produktów. Zadziwiają kolorami i wzorami. Odnalazły swoje miejsce w modzie jako cudowny dodatek do stroju.

 

NIEPRZETWORZONE PRODUKTY

 

Nie ma nic gorszego dla naszego organizmu, ale i środowiska, jak prawie gotowe danie, takie tylko do podgrzania. Po pierwsze: opakowanie takiego produktu to sama folia i plastik, które mając styczność z naszym jedzeniem przedostają się do organizmu i zatruwają go. Obróbka cieplna w mikrofalówce najczęściej pozbawa taki produkt resztki składników odżywczych (o ile jakiekolwiek ma). Dlatego prawdziwy fan „zero waste” kupuje nieprzetworzone produkty, takie z których sam stworzy swój posiłek. Nie tylko zapobiega to ograniczeniu plastikowych tacek czy folii, ale przede wszystkim dostarczeniu nam zdrowych produktów. Zrezygnuj z posiłków do odgrzania.

 

JEDZENIE W/Z DOMU

 

Jedzenie na mieście? Tak, ale tylko to w restauracjach, na normalnym talerzu. Czy zwróciliście kiedyś uwagę na kosze stojące przy barach szybkiej obsługi? Pełne są plastikowych talerzyków, sztućców, kubeczków. Nigdy dłużej nie zastanawiamy się nad ich losem. Są tanie w produkcji, ale mało kto zajmuje się ich utylizacją. Lądują na wysypisku, gdzie nie rozłożą się za życia naszego czy naszych dzieci. Dlatego kierując się ruchem „zero waste” należy przede wszystkim jeść posiłki w domu lub w domu je przygotowywać. Po raz kolejny dotykamy tu kwestii zdrowotnej, bo samemu gotując wiemy z czego dany produkt się składa, dostarczamy sobie odpowiednich pokarmów, ale i ograniczamy liczbę śmieci i WYDANYCH PIENIĘDZY. Takie jedzenie z powodzeniem możemy zabrać ze sobą do pracy, szkoły, na piknik. Kto powiedział, że randka na mieści musi się wiązać wyłącznie z restauracją? Ileż romantyzmu kryje się w koszu piknikowym przygotowanym z miłością!

 

ODPOWIEDNIE POJEMNIKI

 

Kupujesz wodę w plastikowych butelkach? Czy nie lepiej wykorzystać szklany albo aluminiowy pojemnik, który napełnisz wodą za każdym razem, gdy będziesz jej potrzebować? Czy kanapki zawsze musisz pakować w folię aluminiową? Przecież nic im się nie stanie jeśli umieścisz je w płóciennym woreczku albo specjalnym szklanym pojemniku. Pojemniki wielokrotnego użytku są nie tylko praktyczne, ale pozwalają przechować to, co zjesz na później. Dzięki możliwości ich wielokrotnego użycia jedzenie się nie marnuje a ty nie chodzisz głodny, oszczędzasz pieniądze, które najpewniej wydałbyś na kanapkę w fast-foodzie podaną ze sztucznymi dodatkami, poprawiaczami smaku i owiniętą folią. Po raz kolejny ograniczasz styczność produktu z plastikiem, ale i nie marnujesz przy tym siatek, folii, aluminium. Jesz i nie zostawiasz po sobie żadnych śmieci!

 

 

DRUGIE ŻYCIE UBRAŃ

 

O przydatności second handów wypowiadało się już wiele ubraniowych blogerek. Kupując w second handach ograniczasz nie tylko wydatki, ale i dajesz drugie życie wciąż dobrym przedmiotom. Wszyscy uzależnieni od kupowaniach w takich sklepach wiedzą, że można tam znaleźć prawdziwe perełki po okazyjnych cenach. Ale jako minimaliści szukamy tego, co nam potrzeba i zamiast inwestować w przemysł, który każe wymieniać jeszcze dobre ubrania na nowe, modne, odszukujemy tylko te ponadczasowe, klasyczne stroje. Prawdziwy wyznawca zero waste zanim pójdzie do sieciówki kupić modne spodnie poszuka spodni, które mu pasują i są potrzebne w second-handzie.

 

KORZYSTAJ Z NATURY

 

Sposoby na naturalną pielęgnację ciała znały już nasze babki. Wiedziały jak myć włosy i dbać o skórę jeszcze zanim na rynku pojawiły się kremy, balsamy, olejki i peelingi. Osoby kierujące się ruchem zero waste korzystają ze sprawdzonych naturalnych przepisów i same w zaciszu domowym tworzą szampony, mydła i olejki. Są one nie tylko skuteczne, ale pozbawione całej chemii, która zawarta jest w sklepowych produktach. Oczywiście osoby skłonne do alergii muszą uważać na takie kosmetyki, jednak sama idea stworzenia kremu ze świeżych składników i naturalnych produktów jest inspirująca. Co więcej: wiemy, że te składniki rozłożą się w naturalny sposób, nieszkodliwy dla środowiska, nie pozostaną po nich żadne sztuczne składniki.

 

Tyle słowem wstępu i małej inspiracji. Już wkrótce wejdziemy głębiej w temat ZERO WASTE. Co jeszcze dodalibyście do tej małej listy przykazań?

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Świetny post! Porusza bardzo istotny temat, który jednak u nas jest zaniedbywany. Fast fashion jest na porządku dziennym, wszystko musi być tanie, łatwo dostępne, najwyżej się wymieni na nowe za miesiąc. Co sezon zmiana garderoby. A ilość folii i plastików mnie przeraża… Niewiele produktu a opakowanie wielkie, że kilka produktów by się zmieściło… Wysyp toreb jednorazowych. Patrzę na to z przerażeniem. Sama stosuję torby płócienne, jem w domu, olej kokosowy stosuję do wszystkiego, nawet zamiast kremu do twarzy. To co dodatkowo zauważyłam w ruchu zero waste za granicą, to że idąc na zakupy korzystają ze słoików. Zamiast do toreb jednorazowych pakują ryż, makaron itp do słoików czy innych szklanych opakowań. Tylko niestety u nich można niemalże wszystko kupić na wagę. U mnie oprócz orzechów, cukierków, owoców i warzyw nie wiele można kupić na wagę. No i od dłuższego czasu poszukuję rozwiązania tego problemu. Żeby ograniczyć kupowanie żywności w plastikowych opakowaniach. Jeśli masz jakieś pomysły to z chęcią się z nimi zapoznam 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • Ogromną ilość produktów można wytworzyć samemu, nie mówię tu tylko o takich rzeczach jak chleb czy makarony, ale przede wszystkim chemię domową – o czym również pojawią się wpisy. O ile rzeczywiście owoce i warzywa można kupić bez foliowych opakowań o tyle chyba jedynym problemem pozostaje mięso (ale mięso ze sklepów, bo budki bazarkowe ciągle oferują mięso niefoliowane, odcinane i pakowane na miejscu a zatem eliminujące problem pakowania w tacki i folię do lodówek). będziemy szukać rozwiązań dalej:) zachęcam do dalszego śledzenia bloga:)

      • Dziękuję za odpowiedź! Zgadza się, mięso można też w ten sposób kupować, masz rację. Zapomniałam o tym rozwiązaniu. Co do chemii to też staram się wytwarzać ją sama. Nie stosuję proszków czy kapsułek, a orzechy do prania. Mam też w planie zrobienie własnego proszku do białego, mam już potrzebne składniki. Będę czekać na Twoje dalsze pomysły 🙂 Twojego bloga dopiero odkryłam wczoraj dzięki Link Party na FB 😉 Chcę nadrobić lekturę wszystkich wpisów bo tematyka wpasowuje się w moje gusta idealnie 🙂

        • Strasznie się cieszę, że Ci tak podpasowałam tematycznie;) blog jest stosunkowo młody, ale mam nadzieję, że znajdziesz coś na te długie, ciemne, zimowe popołudnia;)