Powiedz stop marnowaniu jedzenia!

Czy wiedziałeś, że 1/3 jedzenia, które kupujesz ląduje na śmietniku? A większość produktów, które wrzucisz do zamrażalnika zostanie z niego wyjęta po okresie przydatnym do spożycia (więc automatycznie również wyląduje w śmieciach). Globalna zmiana zaczyna się w twoim własnym domu. Zacznij od powiedzenia stop marnowaniu jedzenia.

Dania jest jednym z krajów, któremu najskuteczniej udało się ograniczyć marnowanie jedzenia. A raczej jak to mówią: karmieniu koszy na śmieci. Bo to, że kupujemy za dużo jedzenia jest oczywiste. To, że nie nauczyliśmy się go przerabiać czy recyklingować nikogo nie dziwi. Lubimy jak jest wygodnie. A żeby dokonać globalnej zmiany wystarczy jeden, naprawdę mały krok: PRZESTAĆ MARNOWAĆ JEDZENIE.

BABCIA MIAŁA RACJĘ

Mądrość starszych pokoleń jest ponadczasowa. Ile razy babcie przypominały: jedzenie nie może się zmarnować! Zjedz wszystko do końca. Zadziwiały zdolnościami przerabiania resztek na fantastyczne i smaczne obiady. Te zwyczaje zostały zepchnięte na bok w momencie, w którym wszystko stało się dostępne. Nikt z nas nie musi się martwić o to, że zepsuje mu się marchewka – pójdzie i kupi nową nie zastanawiając się nad tym, co się stanie z tą poprzednią.

PUŁAPKI JEDZENIOWE

Zmiana zaczyna się od małego kroku. Nie musisz przechodzić na minimalizm czy przerabiać wszystkiego, co masz w domu. Chodzi o to by zacząć od elementarnej sprawy: nie marnowania jedzenia. Jak tego dokonać? Na co zwrócić uwagę? Przyjrzyj się tym pułapkom i zastanów się, które z nich dyktują ci twoje żywieniowe nawyki.

  1. etykietki na jedzeniu
  2. złe ustawienie rzeczy w lodówce
  3. ufo – czyli „niezidentyfikowane obiekty zamrożone”
  4. większe wózki na zakupy
  5. wybieranie „idealnych” produktów
  6. imprezy z gośćmi, na które szykujemy za dużo jedzenia
  7. wyrzucanie jedzenia zamiast podawania dalej

kaboompics-com_herb-plants-in-jars-on-wooden-table-1

ETYKIETKI NA JEDZENIU

Rozróżniamy dwa zapisy dotyczące daty przydatności na opakowaniach, z których być może nie do końca zdajemy sobie sprawę.

  • data ważności: (trzeba produkt spożyć do tej daty, bo zmienia swoje właściwości)
  • należy spożyć przed: („należy” a nie „trzeba”)

Ten drugi zapis najczęściej dotyczy produktów suchych, takich jak kasze, makarony, czekolada, płatki. Jest to produkt, który wciąż możemy skonsumować, jeśli nie posiada on żadnych objawów zmiany stanu skupienia. Jeśli jest miesiąc po tej sugerowanej dacie ważności a na produkcie nie ma pleśni ani innych niepokojących objawów, był szczelnie zamknięty i nie dostała się do niego woda, to nie ma powodu by go wyrzucić na śmietnik. Producent żywności jest zobowiązany tą datę podać – ale słowo „należy” pociąga takie konsekwencje, że ten produkt szczelnie zamknięty zachowuje swoje właściwości.

Oczywiście należy pozbyć się produktów, które są po dacie przydatności do spożycia i były wcześniej otwarte. Jeśli nie zajmą się nimi mole to z pewnością zrobi to pleśń. Absolutnie nie namawiam nikogo do spożywania produktów długo po dacie przydatności do spożycia, niemniej jednak zachowajmy zdrowy rozsądek i jeśli chcemy użyć produktu tydzień czy nawet miesiąc po dacie „należnej” do spożycia, to nie ma ku temu przeciwwskazań.

ZŁE USTAWIENIE RZECZY W LODÓWCE

Niestety bardzo często chaos w lodówce powoduje, że nie mamy świadomości tego, co możemy zjeść. Przez to wybieramy się na zakupy a po powrocie odkrywamy, że zdublowaliśmy produkty, które już mamy. Albo przygotowaliśmy jedzenie i zamknęliśmy je w plastikowym pojemniku, po czym odkrywamy je tydzień później obrośnięte pierwszą pleśnią.

Można temu zapobiec na 2 sposoby:

  1. Produkty, które mają krótki termin do spożycia albo zostały napoczęte i otworzone powinny znaleźć się na widoku. Co z oczu to i z serca – zgodnie z tą zasadą jeśli czegoś nie widzimy, to o tym nie pamiętamy. Nie upychajmy ich pod samą ścianą, bo wtedy zostaną schowane i o ich zapomnimy.
  2. Przed wyjściem na zakupy zróbmy zdjęcie półek w lodówce. Nie chodzi o listę pt. „co posiadam?” – to będzie za długie. Zamiast przypominać sobie czy mam na półce majonez po prostu zaglądam w telefon. Rzut okiem na zdjęcie wystarczy by zrezygnować z dublowania produktu.

ufo – czyli „niezidentyfikowane obiekty zamrożone”

Wiem, że dużo gospodyń domowych mrozi posiłki przygotowując je z góry na kilka dni. Ja do tego typu osób nie należę. Owszem, przygotowuję posiłki z pewnym czasowym zapasem, ale trzymam je w lodówce na półkach – tak by w każdej chwili móc po nie sięgnąć. Natomiast problem UFO jest zjawiskiem, z którym walczę.

To, co wrzucam do zamrażalnika z racji tego, że tak rzadko z niego korzystam znika tam na długie miesiące. Po czym dawno po dacie spożycia odkrywam jak dużo jedzenia (nawet nie otworzonego!!!) muszę wyrzucić. Rekordem jest w moim przypadku pizza, która leżała tam rok po dacie przydatności do spożycia. Co prawda produkt był głęboko mrożony, ale nawet nie zastanawiałam się nad tym czy ją zjeść.

Rada: róbmy małe listy tego, co znajduje się w zamrażalniku lub pstrykajmy fotkę, by w każdej chwili sprawdzić co możemy wykorzystać. 

większe wózki na zakupy

Przez ostatnie 15 lat rozmiar sklepowych wózków uległ powiększeniu i dodano do nich kółka po to, byśmy nie czuli ciężaru robionych zakupów. W przeciwnym wypadku stwierdzenie, że koszyk jest ciężki wzbudziłoby w nas konsternację i pytania: czy naprawdę tego wszystkiego potrzebuję? Na pewno wymyślilibyśmy sposób by z części produktów zrezygnować – tylko po to, by ich nie dźwigać. A to już nie na rękę sklepom, które przecież żyją z tego, że opuszczamy je z masą niepotrzebnych rzeczy.

Dlatego właśnie jeśli decydujemy się robić zakupy wybierzmy koszyk z rączką. Nie mogąc dużo udźwignąć zastanowimy się, które produkty są nam naprawdę potrzebne i z których możemy zrezygnować. Na pewno skomplikuje to nam kwestię tygodniowych, dużych zakupów, ale w tym wypadku zakupy z listą i wizja napełniającego się wielkiego wózka powinny przynieść taki sam efekt.

wybieranie „idealnych” produktów

Widzieliście odrzucone, powyginane marchewki czy jabłko leżące samotnie, bo nie spełnia wymogów idealnego kształtu? Przecież smakuje tak samo, tak samo trzeba je obrać i pokroić. Jego kształt nie ma znaczenia przy obróbce produktu. A jednak przebieramy owoce i warzywa i odrzucamy je nie ze względu na nieświeżość tylko plamki, które znikną wraz z obraniem i kształt, który odbiega od normy.

Ile samotnych, pojedynczych bananów leży w kartonie, bo nikomu nie przyjdzie do głowy że biorąc 6 bananów może wybrać właśnie te oderwane od kiści? Zastanówmy się nad tym przy następnych zakupach.

imprezy z gośćmi, na które szykujemy za dużo jedzenia

Zgodnie z naszym polskim zwyczajem na imprezach rodzinnych musi być jedzenia dużo. Hańba tym, których stół się nie ugina! Dlatego na ślubach jest 5 dań ciepłych (po 2-gim każdy ma raczej dość, ale przynajmniej nie powie, że zabrakło;)) i pełno przystawek.

Nie ma nic złego w tym, by przygotować dużą ilość jedzenia, ale dostosowaną do liczby gości. Skoro zapraszasz 4 osoby nie szykuj posiłków jak dla 10-ciu. Oczywiście, część jedzenia można rozdać, ale czy jesteś pewna, że nie wyląduje w najbliższym koszu? Korzystajmy z informacji na etykietach – jeśli danie jest na 4 osoby a zapraszamy do siebie tylko parę to nie róbmy podwójnych porcji.

Idą święta wielkanocne – doskonały czas by przetestować czy jedzenia wystarczy dla wszystkich jeśli zrobię porcje o połowę mniejsze niż dotychczas;)

wyrzucanie jedzenia zamiast podawania dalej

Wisienka na torcie, o której zapominamy – najprostszy sposób by nakarmić innych ludzi zamiast karmić śmietnik. Przygotowałeś za dużo zupy, sałatki, kanapek? Oddaj sąsiadom. Nie musisz być w bliskich relacjach by podzielić się tym, co ci zostało. Szczególnie te starsze osoby, które tak rzadko mogą sobie pozwolić na bardziej wyszukane dania będą zachwycone twoim gestem.

Przykład z życia, dla mnie poruszający i pełen ludzkiego dobra: po firmowej Wigilii w firmie mojego narzeczonego zostało bardzo dużo jedzenia. Można je było wyrzucić na śmietnik jednak jedna z osób wpadła na pomysł znalezienia jadłodajni dla ubogich by zawieźć tam to, co zostało. I tak też zrobili. Prawdziwie świąteczny gest.

Wystarczy jeden, naprawdę mały krok: PRZESTAĆ MARNOWAĆ JEDZENIE.

 

A dla wszystkich szukających inspiracji polecam tą panią – ten wpis to jej zasługa:)

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Super, że tutaj trafiłam bo akurat mam z tym problem. Dziękuję za każdą radę, lecę je wprowadzać w życie, tzn w lodówkę 😀
    Miss Planner

  • Karmienie koszy….
    Ilość marnowanego jedzenia jest niesamowita. I nie chodzi już wcale tylko o pieniądze, ale o zasady, o etykę, o głodujących. O pieniądze trochę też, jakiś czas temu wyliczyłam, że rocznie możemy wyrzucać w śmieci nawet 2000 zł, a to już jest okrągła kwota, która można wydać na zupełnie inne rzeczy. Wakacje? Książki? Ciuchy? Edukacje? Czy zwyczajnie zaoszczędzić.
    Fajnie, że o tym piszesz, czasami dociera do nas że robimy coś źle, gdy to przeczytamy…

  • Pisałam kiedyś o tym sporo, to mój ulubiony temat. Ja już nauczyłam się nie marnować jedzenia, kompletnie niczego. Propaguje zero waste jak najlepiej się da. Wykorzystuje wszystko do końca. Mrożę, odpowiednio kupuje, bardzo oszczędzam jeśli chodzi o jedzenie. Ma ono bardzo dużą wartość, choć zazwyczaj tego nie zauważamy.