Sprzątamy! Jak to robić by nie zmarnować życia?

Organizacja swojego życia w takim obszarze jak sprzątanie jest dla mnie bardzo ważna. Jak już wspominałam o tym we wcześniejszym wpisie – jeśli nie sprzątnę przestrzeni wokół siebie potrafię mieć problem ze skupieniem się na innych, ważnych czynnościach. Jestem przerażona kiedy słyszę od znajomych, że codziennie robią to samo: „codziennie robię zakupy, codziennie muszę wymopować podłogę, codziennie wstawiam pranie” Przecież to nudne!!! Nie dość, że marnują każdy dzień na to samo to jeszcze tracą szansę na inne czynności, które mogliby wykonać w tym czasie. A później żalą się, że nie odpoczęli bo wolny dzień przecieka im przez palce. Od dziś: SPRZĄTAMY Z GŁOWĄ!

Nigdy nie wykonuję tej samej czynności codziennie. Moja zasada brzmi: sprzątaj raz w tygodniu, ale nie marnuj na to wolnego dnia – i do tego chcę was zachęcić. Jednego dnia robię całe pranie. Nie zrobię go póki nie upłynie 7 dni – nie widzę sensu by męczyć się z tym częściej (a przez męczenie rozumiem zawieszoną ubraniami przestrzeń, która bardzo mnie drażni).

Jeden dzień wyznaczam na zakupy, raz w tygodniu staram się mopować podłogi. Dlaczego? Bo wiem, że uciekałabym w takie rytuały codziennie – naprawdę mogłabym robić to dzień w dzień, tylko, że moje mieszkanie takich porządków nie potrzebuje, a wiem, że to moja ucieczka od zrobienia tego, co naprawdę powinnam. Nie wyobrażam sobie powiedzieć komuś: wiesz co, nie mam czasu, bo muszę zrobić zakupy. Zawsze jest coś co można zrobić, zawsze coś cię oderwie – sztuką jest powiedzieć „nie” w odpowiednim momencie.

todolistStaram się dodatkowo pogrupować czynności by ułatwić sobie pracę. Jeśli byłam na zakupach, które same w sobie są dla mnie dużym punktem na liście rzeczy do zrobienia to nie dokładam sobie sprzątania. Mogę co najwyżej zrobić pranie;) Ale jeśli decyduję się jednego dnia sprzątnąć całe mieszkanie to nie robię już zakupów, nie idę na pocztę, nie zanoszę książek do biblioteki – tak zgrywam czynności by nie dokładać sobie obowiązków. Jednocześnie staram się wszystko w obrębie sprzątania zrobić w kilka godzin – żeby nie zostawiać nic na kolejny dzień. 

Dodatkowo kiedy mam do sprzątnięcia większy obszar – jak np. całą kuchnię – wyznaczam do tego oddzielny dzień (nie ukrywam też, że tak duże zadanie jak uporządkowanie półek w kuchni nie zdarza się często – robię to raz na 2-3 miesiące). Większe prace rozkładam racjonalnie. Wiem, że jeśli jednego dnia zrobię wszystko jedno po drugim (zakupy, sprzątanie, poczta, biblioteka, wpisy, sesja zdjęciowa) to nie zrobię już nic więcej: będę sfrustrowana zmarnowaniem wolnego czasu i faktem, że nie starczy mi chwil na przyjemności.

Dlatego też takie rzeczy jak robienie zakupów czy sprzątania mieszkania wykonuję w dni pracujące. Absolutnie nie przeznaczam na to swojego wolnego dnia – dzień wolny jest wolny, koniec kropka. Nie mam też stałego grafiku – nie przyjmuję zasady, że w piątki piorę, a w środy prasuję.

Dostosowuję czynności, które mam wykonać do tego jak się czuję w danym dniu. Komfort psychiczny jest dla mnie dużo ważniejszy niż umyte okna. Moje ciało i głowa wcale nie byłyby mi wdzięczne gdybym położyła się spać ostatkiem sił po 3 godzinach intensywnego szorowania.

Wszystko to brzmi dość skomplikowanie, ale jest bardzo proste. Przy sprawnej organizacji można sprzątnąć łazienkę i zrobić pranie równocześnie. Tak naprawdę każde sprzątanie można rozplanować na kilka powtarzalnych czynności i ich określoną kolejność. Kiedyś sprzątanie łazienki zajmowało mi godzinę. Teraz robię to w max 20 minut. Nabieramy sprawności przy powtarzanych czynnościach.

Kilka sprawdzonych porad ułatwiających ogarnięcie mieszkania na które natknęłam się podczas czytania. Przy okazji gorąco polecam poniższe lektury – są niesamowicie inspirujące.

DOSTĘPNOŚĆ PRZEDMIOTÓW

Loreau_Sztuka_Minimalizmu

Dominique Loreau w swojej książce „Sztuka minimalizmu” podkreśla jak ogromne znaczenie ma poukrywanie przedmiotów w domu. W myśl samej zasady minimalizmu tych przedmiotów powinno być jak najmniej, jeśli jednak nie jesteśmy w stanie ich wyeliminować ze swojego życia to chociaż powinniśmy je ukryć przed wzrokiem. Kolekcja książek na półce potrafi wyglądać pięknie, ale jednocześnie przytłacza. Loreau podkreśla te negatywne emocje krążące wokół widocznych przedmiotów. Sama nie jestem zwolenniczką ukrywania książek, jednak cała reszta przedmiotów znika z wierzchu przy każdym sprzątaniu. Staram się by każdy przedmiot miał swoje najlepsze miejsce – najlepsze czyli najbardziej funkcjonalne, pożyteczne, przydatne. Jeśli często korzystam z pieczywa to nie ukrywam go na dnie szafki tylko chcę żeby było gdzieś pod ręką.

Często lustruję swoje pomieszczenia pod względem właśnie tego co leży na wierzchu i gdzie mogłabym to ukryć – szczególnie jeśli nie korzystałam z czegoś w ostatnim tygodniu to tym szybciej szukam dla niego takiego „niewidocznego” miejsca. Z kolei jeśli wiem, że coś będzie mi bardzo potrzebne i chcę korzystać z tego regularnie to mam to pod ręką. Prosty przykład: jak często sięgam po płyn do płukania ust kiedy jest schowany w szafce? RZADKO. Jak często kiedy stoi na umywalce? Przy każdym myciu.

Określ z czego musisz albo chcesz korzystać i znajdź dla tego przedmiotu odpowiednie miejsce. W taki sam sposób odkryłam jak regularnie korzystać z żelu do mycia twarzy (bo chociaż zakładałam sobie milion razy, że będę robić to regularnie to jednak wciąż o nim zapominałam)- teraz stoi na wannie, gdzie mogę korzystać z niego przy porannym myciu. Zawsze odkładałam podkładki pod kubek w to samo miejsce a później wyciągałam je kiedy robiłam sobie kawę – czasami nawet nie chciało mi się ich wyciągać, bo drażniło mnie powtarzanie tych samych czynności, a dzięki temu, że pijam kawę w tych samych miejscach w domu (mam ulubiony fotel albo krzesło) podkładki już tam na mnie czekają.

Co z oczu to z umysłu – a zatem jeśli chcesz z czegoś korzystać niech będzie to dla Ciebie dostępne! Umieść to w widocznym miejscu.

Spierzchnięte usta? Pomadka w torebce albo kieszeni płaszcza.

Krem do rąk? Zawsze w torbie podręcznej.

Nitka do zębów? Koniecznie przy szczoteczce!

mariekondo

Skoro jesteśmy przy temacie sprzątania, który zapewne powróci jeszcze nie raz chciałabym podkreślić jak bardzo uwielbiam Marie Kondo. Jej książka zachwyciła mnie ze względu na dwie rzeczy:

  1. SKUTECZNOŚĆ JEJ PORAD – UŁOŻENIE UBRAŃ W OKREŚLONY SPOSÓB, TAKI JAKI ZALECA M.IN. NA FILMIKU DOSTĘPNYM NA YOUTUBE JEST SKUTECZNE I NAPRAWDĘ PRZYDATNE. TAKA WŁAŚNIE POWINNA BYĆ FUNKCJONALNOŚĆ MIEJSCA – WYCIĄGAM Z SZUFLADY DOKŁADNIE TO CO CHCĘ A DZIĘKI OBJĘCIU WZROKIEM OD RAZU WSZYSTKICH UBRAŃ WIEM CO MOGĘ SKOMPONOWAĆ, DOPASOWAĆ. OTWIERAM SZUFLADĘ I MAM JUŻ POMYSŁ NA MÓJ DZISIEJSZY OUTFIT.

  2. OGRANICZENIE SIĘ DO RZECZY, KTÓRE SPRAWIAJĄ CI RADOŚĆ JEST W STANIE POKAZAĆ Z CZYM CHCESZ SIĘ ZWIĄZAĆ, W JAKIEJ DZIEDZINIE CHCESZ SIĘ ODNALEŹĆ.

Marie Kondo wspomniała o klientce, która przeglądając książki, które ma na półce uświadomiła sobie, że tak naprawdę interesuje ją pomoc drugiemu człowiekowi i zapisała się na kurs pielęgniarski. Czuła się spełniona w tym zawodzie. I to ma cudowne przełożenie na realne życie.

Ja również patrząc na mój księgozbiór mam świadomość tego w jakiej dziedzinie czułabym się dobrze, co mnie interesuje, co chcę robić. To niesamowite, że to wszystko można sobie uświadomić dzięki sprzątaniu!

Fantastyczny i wypróbowany przeze mnie sposób układania ubrań.

Podziel się swoimi sprawdzonymi metodami:) Jakie są twoje triki by w łatwy i prosty sposób ogarnąć mieszkanie?

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Natalia Boszczyk

    „Robię pranie raz w tygodniu” – pytanie: ile ma Pani dzieci?

    • Jeszcze nie mam:) natomiast jest to rzecz, której nauczyła mnie mama – matka 6-ciorga dzieci:))) Ona nie miała czasu na robienie prania kilka razy w tygodniu – robiła je raz w tygodniu (natomiast nie oznacza to, że robiła JEDNO pranie – po prostu nastawiała jedną pralkę za drugą). Myślę, że ten nawyk mam od niej. I nie ukrywam, że jestem z niego mega zadowolona:)

      • Natalia Boszczyk

        Mama musiała mieć wielki dom, ja nie mam miejsca na gromadzenie rzeczy do wyprania przez cały tydzień ani na suszenie prania z np. czterech pralek pod rząd… Samo wstawianie prania i wieszanie nie zajmuje wiele czasu, na szczęście to pralka pierze, a nie ja..;)

  • Karolina Zimińska

    Ja staram się sprzątać „przy okazji”. Pomaga w tym odkładanie rzeczy na miejsce, choć to mi opornie idzie.. Łazienkę ogarniam w 10 minut, gdy mam chwilę w ciągu dnia, nie planując tego specjalnie, bo to naprawdę trwa chwilę. W życiu nie uprasowałam pościeli, ręcznika, bielizny, jeansów też nie prasuję. A pranie robię wtedy, gdy uzbiera mi się dany kolor /kolory i gdy mam miejsce na suszarce – po prostu 😉
    Pozdrawiam!