moja lista zasad – codzienne, życiowe lifehack’i ;)

Listopadowa aura sprzyja kontemplacji i zastanawianiu się nad swoim życiem. Wpis o zasadach natchnął mnie do tego, by przyjrzeć się uważnie temu których z nich przestrzegam w swojej codzienności. Podzieliłam całość na 3 obszary i tak powstało ponad 30 zasad z których korzystam już automatycznie, całkiem nawykowo. Może was zainspiruje do stworzenia swoich własnych lifehack’ów.

OBSZAR: RELACJE

  • Zawsze po powrocie do domu odkładamy z Mężem wszystko na bok, by przywitać tą drugą osobę, niezależnie od tego, co akurat robiliśmy.
  • Środa to dzień, który zazwyczaj spędzamy z Mężem całkowicie oddzielnie. Widzimy się dopiero późnym wieczorem – każde z nas spędza czas jak chce.
  • Nigdy nie odmawiam spotkania z przyjaciółmi. Jeśli czuję, że mi się „nie chce” nawet nie dopuszczam do siebie myśli o odwołaniu spotkania. Staram się widywać z nimi regularnie – raz na miesiąc/dwa.
  • Z najbliższą przyjaciółką jestem w stałym kontakcie telefonicznym. Potrafimy godzinami wisieć na słuchawce i plotkować;)
  • Co najmniej raz w tygodniu kontaktuję się z rodzicami – by nadrobić zaległości.
  • Spotkania z przyjaciółmi umawiamy w tygodniu. Weekendy staramy się mieć dla siebie.
  • Jeden dzień weekendowy – sobota lub niedziela – jest zawsze dniem piżamowym (o czym pisałam tutaj) – jest to też dzień, w którym Mąż dostaje omleta na śniadanie 😀
  • Czas po powrocie Męża z pracy to chwile, kiedy ze sobą rozmawiamy, omawiamy cały dzień. Często pijemy wtedy wspólnie kawkę i podjadamy coś słodkiego.
  • Poza sobotą – zawsze kładziemy się razem spać. Jeśli jedno ma coś do zrobienia to ta druga osoba czeka aż skończy.
  • Ja odpowiadam za prezenty w mojej rodzinie a Mąż za prezenty w swojej. Są to kwestie wspólnie konsultowane, ale większa odpowiedzialność spada jednak na tą właściwą osobę.
  • To samo tyczy się kontaktu – ja odpowiadam za kontakt z moimi bliskimi a Mąż – swoimi. Oczywiście jeśli chcę zadzwonić do teściowej to mogę to zrobić bez problemu, po prostu za dzielenie się nowinkami odpowiada właściwa strona, dzięki czemu nikt nie jest zaniedbany.
  • Właściwie to nie moja zasada tylko mojego Męża, ale myślę, że warto się nią podzielić, bo może też działać w innej formie w drugą stronę – raz w miesiącu dostaję kwiaty bez okazji.

OBSZAR: DOM

  • Wszystkie przelewy robię zawsze 1. dnia miesiąca. Płatnościami zajmuje się zawsze jedna i ta sama osoba, by się nie pogubić i nie pomieszać.
  • Na zakupy zawsze chodzimy z listą i torbami płóciennymi. Ustalamy wstępnie, co będziemy jeść w najbliższych dniach, chociaż jeszcze nie wprowadziliśmy zasady żywieniowego harmonogramu.
  • Zakupy robimy od razu po powrocie z pracy. A jeśli jest to rzecz, którą ustalimy na weekend to robimy ją jako pierwszą z samego rana.
  • Wszystkie dokumenty, korespondencja, paragony lądują od razu we właściwym miejscu segregatora – nie czekają tygodniami aż ktoś się nimi zajmie.
  • Wszystkie przedmioty mają określone miejsce w domu i bardzo pilnujemy by nie uległo ono zmianie.
  • Staramy się wszystkie naprawy, niezbędne zakupy, wysyłanie listów wykonywać od razu – nie odkładamy czynności, bo wiemy, że potrafią się nagromadzić i wtedy ciężko nad nimi zapanować.
  • Wszelkie wizyty lekarskie/specjalistyczne mamy wpisane we wspólny kalendarz, by wiedzieć jak rozplanować swój tydzień.
  • Nie jesteśmy pedantami i idziemy spać nawet z wieczornym bałaganem – rano dajemy sobie czas na ogarnięcie przestrzeni, chociaż jest to naprawdę łatwe, bo zazwyczaj rozgardiasz ląduje w jednym miejscu – na dużym fotelu (jak chyba w każdym domu).
  • Całkiem nieświadomie podzieliliśmy się obszarami, za które odpowiadamy i zwalniamy tą drugą stronę z myślenia o tym temacie. ***

*** Mój Mąż ogarnia wszystkie sprawy związane z domowymi naprawami czy autem, mierzeniem czy transportem. Ja zajmuję się ogarnianiem naszej codzienności, zakupów czy prania. Sprzątanie jest obszarem wspólnym, którym dzielimy się po połowie. Nie oznacza to, że kiedy nie trzeba to ta druga osoba nie zajmie się np. wykręceniem żarówki, ale to rzeczy, które robimy dość automatycznie. I żeby było śmieszniej: nigdy na ten temat nie rozmawialiśmy. Po prostu samo tak wyszło i każda strona jest zadowolona:) A zadaniem naszego królika jest gryzienie dywanu – też nie było ustalone;)

OBSZAR: PRACA/ŻYCIE ZAWODOWE

  • W czasie wolnym nie odbieram telefonów. W sprawach pilnych moi współpracownicy nauczyli się pisać smsy – bo na telefony piątkowe oddzwaniałam w poniedziałek i to już w pracy. Można wysłać do mnie maila, przy czym nie ma gwarancji, że odpowiem na niego przed rozpoczęciem pracy.
  • W trakcie urlopu moje życie zawodowe nie istnieje – ani maile, ani smsy, ani telefony do mnie nie dotrą. Nie mam pojęcia, co się dzieje w pracy i dobrze mi z tym.
  • Na co dzień mam włączony tryb cichy w telefonie co oznacza, że nawet moim bliscy nie mają szans się do mnie dodzwonić jeśli nad czymś pracuję – odkładam wtedy telefon tak by go nie widzieć i wszelkie prywatne rozmowy wykonuję po pracy.
  • Utrzymuję porządek w każdej skrzynce mailowej – maile są dzielone na kategorie i po odpisaniu od razu lądują we właściwym folderze. To samo z folderami na komputerze – trzymam się określonego porządku i regularnie czyszczę pulpit.
  • Regularnie wypisuję się ze subskrypcji, dzięki czemu dostaję tylko te maile, które mnie interesują (o czym pisałam tutaj).
  • Nie jestem niewolnikiem telefonu – odbieram wtedy, kiedy chcę i mogę sobie pozwolić na rozmowę. Zdarzyły mi się sytuacje, że telefon cały dzień leżał w torebce – wyciszony i nieużywany, bo o nim zapomniałam. Wszyscy już się przyzwyczaili, że nie bywam tak zwyczajnie dostępna.
  • Lubię wykonywać rozmowy w trakcie drogi do pracy lub z pracy – nie bardzo mogę spożytkować ten czas na coś innego, więc chociaż tak go wykorzystam (i moich rozmów nie słyszy cały autobus – biorę poprawkę na innych użytkowników komunikacji miejskiej).
  • Jeśli w trakcie jazdy nie rozmawiam przez telefon, to czytam książki lub oglądam wystąpienie na TED.
  • Zadania zawodowe wykonuję jedno po drugim. Po przyjściu do pracy robię sobie listę i realizuję punkty po kolei, chyba, że na coś muszę zaczekać. Nie odkładam rzeczy na później.
  • Nie lubię oglądać webinarów i szkoleń wieczorem. Odpalam je sobie rano, w wolnej chwili i robię do nich notatki, do których mogę później wrócić.
  • Nie dzwonię do ludzi z otoczenia zawodowego po pracy.
  • Staram się unikać spotkań zawodowych kiedy tylko mogę. Doświadczenie nauczyło mnie, że każde spotkanie można zawrzeć w paru punktach mailowych – więc się od nich wykręcam, jak tylko się da. Sam dojazd na spotkanie jest często dłuższy niż to, co chce się przekazać.
  • Tak organizuję swój dzień by część rzeczy załatwić niejako „po drodze/przy okazji”. Mam zajęcia w szkole a obok jest biblioteka – więc zabieram książki. Idę na kawę a obok jest poczta – więc wysyłam zaległy list. Łączę punkty tam, gdzie się da.

Wszystkie te zasady wynikają z 2 ważnych dla mnie reguł, które staram się stosować w większości przypadków.  Po pierwsze: planuję z wyprzedzeniem. Po drugie: wszystko co się da robię od razu – nie odkładam na później. 

Podzielcie się w komentarzu: z jakich fajnych dla Was lifehacków korzystacie w swojej codzienności?

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Masz pięknie uporządkowane życie 🙂 Gdybym ja się tak trzymała zasad, miałabym znacznie łatwiej. Potrzeba mi właśnie takiej stabilizacji w życiu.