Metoda S.M.A.R.T. – czyli jak skutecznie osiągać cele?

Jak to się dzieje, że część marzeń udaje się zrealizować od razu a część bardzo szybko odchodzi do krainy tych wiecznie niezrealizowanych? Ile razy rozpoczynałeś jakąś czynność by po tygodniu uznać, że zrobisz sobie małą przerwę i już nigdy do niej nie wrócić? Albo nagle po kilku dniach ćwiczeń dochodziłaś do wniosku, że to za dużo, nie dasz rady i całkowicie się zniechęcałaś już na zawsze? Upewnij się, że Twoje cele zostały zbudowane według metody S.M.A.R.T. Działa w zarządzaniu, zadziała i u Ciebie! Zobacz jak zmodyfikować swoje cele tak by naprawdę je osiągnąć. Chcesz ćwiczyć? Chcesz podróżować? Chcesz się uczyć języków? Zapraszam…

Specjaliści of marketingu już dawno doszli do wniosku, że jeśli nadamy naszemu celowi określony zestaw cech to diametralnie wzrośnie prawdopodobieństwo jego osiągnięcia. Z tej metody korzystają trenerzy, dyrektorzy, teamleaderzy i psychologowie – osoby, których praca polega na osiąganiu celów albo wyznaczaniu celów grupie, która pod ich wpływem ma się zmienić albo przynieść określone rezultaty. Dlaczego ty miałabyś nie przekuć tej metody na wymarzone skutki w swoim życiu?

 

NA CZYM POLEGA METODA S.M.A.R.T.?

 

Cel musi posiadać 5 cech. Musi być skonkretyzowany, realny, osiągalny i precyzyjny (mierzalny), a także posiadać wyznaczoną datę realizacji. 

 

S – specific

M – measurable

A – achievable

R – realistic

T – time-bound

 

Abstrakcyjne cele są trudniejsze do zrealizowania. Samo hasło „być szczęśliwym” kryje różne rzeczy dla różnych osób. Być szczęśliwym to dla jednego spędzać czas z rodziną, dla drugiego – wypoczywać w głuszy. Dlatego zamiast używać takiego ogółu eksperci zalecają używać jak najbardziej konkretnych słów. Jeśli dla ciebie bycie szczęśliwym oznacza czytanie książek to powiedz sobie wprost: chcę więcej czytać. Przy czym od razu cię uczulam: słowo „więcej” nie jest tu odpowiednie – ale o tym za chwilę.

Nie wolno również zapomnieć o terminie ich realizacji – łatwiej nam się zmobilizować kiedy wiemy, że musimy ten cel osiągnąć w 3 tygodnie albo do 11 października. Chcesz schudnąć? Ok, ale w tym roku, do listopada czy przez parę lat? Czas będzie Cię mobilizować dlatego koniecznie wyznacz sobie termin.

Bardzo ważną cechą celów jest mierzalność – czyli trzeba tak sformułować cel by dało się go określić w liczbach (np. schudnę 3 kg, ograniczę książki do 50 sztuk, będę jeździła na rowerze przez 35 minut). Mając sprecyzowane liczby bez trudu można określić czy cel został zrealizowany albo ile jeszcze zostało do jego osiągnięcia.

Za osiągalnością celu stoi tak naprawdę wiara w to, że uda nam się go zrealizować. Jeśli nie umiesz pływać a pragniesz za miesiąc przepłynąć Wisłę wpław i zrobić to w 15 minut to niestety, ale masz bardzo małe szanse powodzenia. Dlaczego? Bo w pewnym momencie sam dojdziesz do wniosku, że rzuciłeś się na zbyt głęboką wodę, nie wziąłeś pod uwagę tego, że za tym celem stoi tak naprawdę mniejszy – nauczyć się pływać.

Jeśli cel będzie konkretny, wyznaczony w czasie, mierzalny, ale nie będzie osiągalny całe działanie jest skazane na niepowodzenie.

Realność celu – chociaż może sprawiać wrażenie powiązania z osiągalnością to jednak kryje za sobą wartość, którą osiągnięcie celu wniesie w moje życie. Jeśli za celem nic nie stoi – chcę czytać po chińsku, bo tak sobie wymyśliłem to będzie ciężko odkryć w sobie chęć by go osiągać. Nie jest nierealny, ale na pewno trudniejszy do osiągnięcia…

Realność w tym wypadku równa się korzyść. Korzyści mogą być najróżniejsze: może to być nagroda finansowa z jaką wiąże się dany cel w pracy albo psychiczna, jeśli np. nauka konkretnej umiejętności daje nam poczucie spełnienia, satysfakcję, dumę, uznanie w oczach innych.

 

 

Jest wiele wariantów tej metody, pojawiają się różne rozwinięcia skrótu i poszerzenia z innych ważnych cech, jednak podstawa jest jedna i niezmienna. Natomiast chciałabym jeszcze wspomnieć o małym wariancie, który jest ważny jeśli chcesz zrealizować swoje marzenia.

 

S.M.A.R.T.E.R. – z czym to się je?

E – exciting

R – recorded

 

Cel sam w sobie powinien być dla nas ekscytujący, wiązać się z dreszczykiem emocji i ciekawością – dzięki temu pomimo początkowych trudności nie zatrzymamy się na drodze do jego realizacji. To te słynne motyle w brzuchu kiedy wiemy, że jesteśmy blisko celu i nagle odkrywamy w sobie energię by zrobić jeszcze jeden krok, chociaż przed chwilą sądziłyśmy, że nie damy już rady.

Wszyscy mamy takie doświadczenia: jeśli cel jest dla nas obojętny, np. zlecony z góry, może nie stanowić dla nas wyzwania a tym samym spowodować spadek zaangażowania.

Dodatkowo cel powinien zostać zapisany. Dzięki temu na pewno o nim nie zapomnimy, co więcej: na pewno nie będziemy udawać, że nie istniał. Nie wspominając o tym jak wiele satysfakcji przyniesie jego wykreślenie:)

 

Jak to przełożyć tą metodę na sytuacje z życia wzięte?

 

 

Cel: będę ćwiczyć.

Jeden z moich ulubionych, już chyba bardziej ogólnie niż w takiej formie nie da się go ująć;) Widzisz jak wiele błędów jest popełnionych w tym jednym zdaniu? Żeby ten cel miał szanse powodzenia potrzebna mu wszystkich cech z metody S.M.A.R.T. Zmodyfikowałabym go w taki sposób:

Będę biegać (konkret), trzy dni w tygodniu (mierzalny): we wtorki, czwartki i sobotę, przez 30 minut (osiągalnybo mam dobrą kondycję, nie jest to dla mnie za dużo, ale i za mało), od tego tygodnia do 15 grudnia/przez trzy miesiące (określony w czasie), zawsze po pracy. Będę tak ćwiczyć żeby wysmuklić swoje ciało i wejść w tą sukienkę w którą się nie mieszczę od kilku lat (realność).

 

Cel: będę się uczyć języków.

Chcę się nauczyć języka włoskiego w stopniu, który pozwoli mi w czasie podróży po Włoszech zamówić posiłek w restauracjach wyłącznie po włosku (konkret). Chcę to umieć żeby się nie stresować za granicą i czerpać jak najwięcej z wyjazdu pod względem kulinarnym (realna korzyść). Poświęcę na to 2 miesiące, od jutra do 20 listopada (określony w czasie), 3 razy w tygodniu, poniedziałek, środę i piątek przez 1,5 godziny (mierzalny). Mam problem z pamięcią, więc nauczę się maksymalnie 15 słówek a pozostały czas przeznaczę na słuchanie dialogów w internecie (osiągalny).

 

Cel: będę podróżować.

Kolejne ogólne hasło;) Żeby miało szansę zostać zrealizowane trzeba je lekko zmodyfikować:

Będę wyjeżdżać do krajów europejskich w których jeszcze nie byłam (konkret), trzy razy w roku: w czasie wakacji w lipcu, w ferie zimowe w lutym oraz w trakcie przerwy świątecznej w marcu/kwietniu (określony w czasie) na 3-5 dni (mierzalny) z przyjaciółką/partnerem/sama. Bo świetnie się czuję na wyjazdach, bardzo mnie relaksują i lubię poznawać odmienne kultury (realność) a do tego wyjeżdżałam już wielokrotnie i mam odłożone środki na taką podróż (osiągalny).

 

Dodatkowo (chociaż nie wiąże się to z metodą SMART) najlepiej zakomunikować je osobom wokół bo w ten sposób trudniej nam będzie z nich wycofać (dlatego przysięgę małżeńską składamy przed całą rodziną;))

 

DLACZEGO S.M.A.R.T.?

 

Najważniejsze w tej metodzie jest to, że nie wyznaczamy sobie celów bezmyślnie. Musimy się zastanowić JAK dany cel zrealizować, dlaczego chcemy go osiągnąć, czy jest dla nas realny – a to skłania do większej refleksji, poszerzenia pola zastanowienia nad tym jakim człowiekiem jestem i w jakim celu to robię.

Często rzucamy słowa na wiatr nie wiedząc co się za nimi kryje: chcę być bogaty, chcę być sławny, chcę być piękny! – ale co to właściwie znaczy? Co znaczy dla mnie? Mamy nierealną wizję życia, budujemy w sobie fałszywą myśl, że jeśli dany cel osiągniemy będziemy szczęśliwi, ale często nie zastanawiamy się czemu tego chcemy i w jaki sposób.

Samoświadomość, odkrycie co za celem stoi dla mnie – nie dla osób, które mi go narzucają, zastanowienie się czy naprawdę tego chcę powinno stać za każdymi naszymi zamiarami i planami. A już szczególnie przy wyznaczaniu sobie celów do realizacji, bo przecież one prowadzą nas do realizacji marzeń.

Może zamiast dołować się, że jakiegoś celu nie udało się osiągnąć lepiej zmodyfikować go tak by osiągnąć sukces? Ale najpierw zastanowić się: dlaczego chcę go zrealizować?

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!