80% ograniczeń pochodzi od Ciebie!

Co mnie powstrzymuje? Co mnie blokuje? Co sprawia, że zamiast wykonać właściwy krok stoję w miejscu i czekam na motywację, inspirację, chęć do działania? To ja sama. Gdyby się przyjrzeć przeszkodom stojącym na naszej drodze odkryjemy, że większość z nich nigdy nie będzie miała miejsca. Są tylko tworem naszego umysłu. Aż 80% naszych ograniczeń pochodzi od nas samych.

MOJA GŁOWA

Jesteśmy świetni w wymyślaniu problemów. Szczególnie tą tendencją wykazują się nasi rodzice, którzy w trosce o  o naszą przyszłość wyszukują niepowodzenia, które możemy napotkać. Nic nie szkodzi, że większość z nich nie ma jakichkolwiek szans by zaistnieć. Są nierealne, ale w chwilach tego największego zwątpienia odzywa się w naszej głowie taki cichy głos mówiący: a może mama ma rację? Może rzeczywiście nie warto próbować? W sumie to się na tym nawet nie znam…

Ukształtowani przez takie osoby bardzo często nosimy w sobie błędne kody (o czym pisała w Księdze Kodów Beata Pawlikowska). Zamiast stworzyć nowe – prawdziwe dla nas, wierzymy w to, co dostaliśmy w spadku i czasami sami sabotujemy swoje działania. Przyjrzyj się swoim myślom, szczególnie tym pojawiającym się w chwilach zwątpienia. Czy nie brzmią one przypadkiem tak?:

  • Nie uda mi się!
  • Nie dam rady!
  • Inni to potrafią…
  • Jestem do niczego!
  • Gdybym tylko była w stanie…
  • Jak zwykle nic mi się nie udaje!

Brzmią toksycznie i nieprawdziwie. Bo to, że raz się nie udało nie oznacza, że nigdy sie nie uda. To, że inni potrafią nie oznacza, że ja nie potrafię. To „jak zwykle” najczęściej oznacza, że teraz się nie udało i z powodu swojego rozczarowania, a może i złości uznaję zadanie za niemożliwe do wykonania. Ostatecznie mszczę się na sobie samej, bo zakładam, że nie uda mi się osiągnąć tego, co sobie zaplanowałam. A nawet nie wykonałam kroku w tym kierunku!

Zaledwie 20% ograniczeń jakie napotykamy na swojej drodze do realizacji celu nie zależy od naszych działań. To są te realne problemy jakie napotykamy, gdy realizujemy swoje marzenia. Realne, prawdziwe, zewnętrzne, te do rozwiązania. Cała reszta, aż 80% wynika z naszego braku wiary w siebie, z naszych nikłych starań, braku zaangażowania i chęci. A nie angażujemy się w coś całym sercem tylko dlatego, że w to nie wierzymy. Możemy być albo swoimi największym wrogiem albo największym wsparciem. Najczęściej wybieramy to pierwsze.

Zostań swoim trenerem

Niesamowicie łatwo jest motywować przyjaciół i bliskich. Jesteśmy w stanie jak z kapelusza wyciągnąć 10 rad, co warto zrobić i jak podnieść na duchu, kogoś kto przeżywa kryzys. Ale kiedy chodzi o nas samych stajemy się surowymi sędziami, gotowymi na każdym kroku przyznać punkty ujemne i czerwoną kartkę. Oczekujemy, że będziemy idealni, rozwiążemy każdy problem i nie popełnimy błędu. Każdą małą pomyłkę odbieramy jako wielką klęskę. Jesteśmy pozbawieni wyrozumiałości i troski o swój komfort psychiczny.

Może pora nabrać dystansu do samego siebie? Może zanim znajdziemy 10 powodów przez które coś nam się nie udało powinniśmy wymyślić 10 powodów, ale dzięki którym dana rzecz zostanie zrealizowana? Może zamiast szukać dziury w całym wytworzyć w sobie szereg pozytywnych motywacji, które wesprą nas w chwilach zwątpienia? Od dziś stańmy się swoim największym wsparciem – najbardziej wspierającymi trenerami – osobami, które będą zadawać sobie pytania:

  • CO MNIE POWSTRZYMUJE I BLOKUJE?
  • DLACZEGO JESZCZE NIE OSIĄGNĘŁAM SWOJEGO CELU?
  • CO TAK NAPRAWDĘ STOI MI NA PRZESZKODZIE?
  • CZEGO SIĘ BOJĘ?

W 80% PRZYPADKÓW ODPOWIEDZIĄ BĘDZIE SŁOWO: JA.

ALE JAKO DOBRY TRENER ZACZNIEMY SZUKAĆ ROZWIĄZAŃ – nie winnych.

NUTKA OPTYMIZMU

Sami siebie blokujemy. Sami tworzymy przeszkody i ograniczenia i zamiast działać wyszykujemy dowody na poparcie swoich tez. Zapominamy, że psychologia udowodniła już dawno temu, że to jak coś odbieramy zależy od naszego mózgu. My sami interpretujemy daną sytuację pozytywnie lub negatywnie.

Żeby wzbudzić w sobie motywację musimy spojrzeć na życie przez różowe okulary. Musimy zacząć reagować pozytywnie na siebie, ludzi, swoje otoczenie, to, co nam się przytrafia. Zapewne nie raz upadniemy pod wpływem ciężkich wydarzeń i nigdy w takiej sytuacji nie będziemy myśleć o tym, co dobrego możemy dzięki nim zyskać. Mimo to nie traćmy nadziei. Nie szukajmy winy w sobie. Nie oceniajmy się krytycznie.

Optymiści mają to do siebie, że zawsze w tej nawet najgorszej sytuacji są w stanie odkryć dobre strony i uczyć się na błędach. Nie szukają winnych, nie narzekają, że dotknęło ich całe zło tego świata, tylko działają. I my działajmy!

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Racja! Trzeba się przełamać i podjąć wyzwanie. Powiedzieć sobie, ze się uda, ze się da radę. Bo tak jak piszesz najczęściej to my sami stoimy sobie na przeszkodzie. Często z powodu braku wiary w siebie, czasem dlatego że nie staramy się nawet spróbować. No ale wiadomo, że nie zawsze jest tak łatwo. Często trzeba do niektórych decyzji dojrzeć 😉

  • Karolina

    Świetny tekst!:) i jaki prawdziwy, szkoda, że tak łatwo przychodzi mam samokrytyka i zwątpienie we własne siły, ale na szczęście można to zmienić!:) do dzieła!:)