15 sposobów na zabicie produktywności. Który blokuje Ciebie?

Dlaczego wciąż nie możesz zrobić tego, co zaplanowałeś? Oto 15 sposobów na zabicie produktywności i ciągłe nierealizowanie zadań. Który z nich jest Twoim największym wrogiem?

1. Zajmujesz się zbyt wieloma rzeczami na raz.

Nie mam nic przeciwko ładowaniu zmywarki przy jednoczesnym gotowaniu obiadu. Ale już pisanie artykułu z jednoczesnym skupieniem na audycji z TED mija się z celem. Coś cię na pewno ominie – nasza uwaga ma ograniczone pole działania. Albo do artykułu wkradną się błędy albo nie zapamiętasz nic z audycji. W przypadku pracy umysłowej multitasking należy wyłączyć. Zrób coś raz a dobrze zamiast poprawiać coś kilka razy…

2. Nie usuwasz rozpraszaczy ze swojego otoczenia.

Wpatrujesz się w widok za oknem od 15 minut. Albo wciąż zerkasz na leżący w pobliżu telefon i „sprawdzasz” czy nikt nie napisał bardziej odruchowo niż z konieczności. Wybierasz sobie niewygodne miejsce do siedzenia albo takie w którym drażni cię światło. Przyjrzyj się otoczeniu, co przykuwa twoją uwagę w trakcie realizacji zadań? Brzęczące radio, dzwonek w telefonie, migająca lampka monitora? Usuń to wszystko ze swojego zasięgu.

3. Wciąż dajesz się złapać w pułapki „zjadaczy czasu”.

Tylko na chwilę, tylko na minutkę, to w ramach przerwy! Sprawdzę fejsbuka albo zajrzę na pinteresta, może znajdę tam jakąś inspirację. Ma nam to zająć tylko kilka minut a zostajemy tam godzinami. Nie pilnujemy czasu a ten upływa i ani się obejrzymy jak minęła godzina a my wciąż scrollujemy tą samą stronę. Ustalmy dla takich zadań czas – nie samą pracą człowiek żyje! Ale jasno określmy, że właśnie w trakcie pracy ignorujemy wszystkie zjadacze czasu.

4. Próbujesz być perfekcjonistą.

Piszesz i skreślasz, poprawiasz, modyfikujesz, szukasz najlepszego zdjęcia, wrzucasz na stronę i znowu coś ci nie odpowiada, znowu modyfikujesz… Wielokrotnie złapałam się na tym, że potrafię poświęcić długie godziny na pisanie akapitu tekstu, którego kolejna wersja niewiele różniła się od poprzedniej. Po co marnować czas na wieczne poprawki? Zróbmy na brudno, poprawmy raz, zostawmy i już do tego nie wracajmy.

5. Nie masz wypracowanej rutyny pracy – próbujesz pracować „zrywami”.

Łatwiej nam zacząć realizację zadania, kiedy przyzwyczaimy nasz mózg do tego, że w określonych porach wykonuje określone czynności. Szybciej wchodzi w tryb pracy, szybciej się relaksuje i odpoczywa kiedy wie, że to czas wyznaczony na określoną czynność. Odnośnie rutyny pracy zachęcam do tego wpisu.

6. Bierzesz na siebie wszystko – nie delegujesz zadań.

Czym więcej na siebie weźmiesz tym mniej tak naprawdę zrobisz. Świat się nie zawali jeśli część z domowych obowiązków scedujesz na pozostałych domowników – zyskasz w ten sposób czas na priorytetowe sprawy. Nie będziesz przez to gorszą żoną, matką czy gospodynią domową. To też sposób na opanowanie swojego ego – jeśli uważamy, że nikt nie zrobi czegoś tak dobrze jak my (a mowa tu np. o zmywaniu) to ewidentnie mamy lekki problem…

7. Jesteś przeciążony opcjami lub informacjami i wciąż wyszukujesz więcej.

Nasz mózg nie lubi zbyt wielu możliwości. Lubi wybierać spośród 2-3 opcji. Zasadę tą często stosuję w życiu. Robię ogólny, lekki „research” a kiedy już znajdę coś, co mi się podoba doprowadzam do sytuacji w której nie muszę wybierać spośród więcej niż 2 rzeczy. A później nie wracam do poszukiwań tylko uznaję temat za zamknięty.

8. Masz długą listę mało istotnych rzeczy do zrobienia.

Znam osoby, które uwielbiają wypisywać długie listy zadań. Na pisaniu się kończy, bo kiedy patrzymy jak wiele musimy zrealizować odechciewa nam się brania za cokolwiek – albo wybieramy te najmniej istotne. Na liście rzeczy do zrobienia powinny znaleźć się sprawy ważne, kluczowe, te które musimy zrealizować dziś. Mopowanie podłogi naprawdę można dopisać do listy na inny dzień.

9. Na wszystko mówisz TAK – nie umiesz odmawiać.

Wiesz, że nie masz czasu, ale zgadzasz się na kawę z przyjaciółką albo zakupy z mamą. Wiesz, że zarwiesz noc dla tego projektu, ale jeszcze zgadzasz się pomóc w przeprowadzce. Nie można przytakiwać wszystkim, kiedy czeka na nas ogrom rzeczy do zrealizowania. Pamiętaj, że kiedy mówisz komuś „tak” to najczęściej mówisz „nie” sobie i swoim sprawom.

10. Odwlekasz podjęcie decyzji.

Wiemy co mamy zrobić, wiemy jaka decyzja jest odpowiednia, ale widząc jakie pociąga za sobą konsekwencje odwlekamy ją w czasie. Przesunięcie jej nie sprawi, że przestanie nas obowiązywać. Ona nie zniknie… Bardzo często piętrzą się za nią zaległości nagromadzone przez twój brak decyzji. To jak z chorymi zębami. Odkładając wizytę przy jednym ubytku sprawiasz, że kolejne zęby się od niego zarażają. Kiedy już się na nią zdecydujesz masz do naprawy nie 1 a 3 zęby.

11. Czekasz na „właściwy” czas do pracy.

„Właściwy” rozumiem tu jako ten pełen energii i natchnienia. Wierzymy, że pracę należy rozpocząć w momencie, gdy będziemy mieć na nią chęci i motywację do działania. A co jeśli ten moment NIGDY nie nadejdzie??? Nie wykonasz pracy? Przekonałam się o tym już wielokrotnie – chęć pojawia się, gdy zaczniemy realizować zadanie. Najważniejsze to zacząć – motywacja przyjdzie z czasem. Nie liczmy na nasze zmienne nastroje i to, że w pewnym momencie ogień chęci nas rozpali ot tak – sam z siebie.

12. Za dużo czasu poświęcasz na planowanie.

Od planowania do realizacji jest daleka droga. Planowanie nie jest motywacją do realizacji zadań. Oczywiście, są osoby, które potrzebują z góry zaplanować swój dzień i nie zastanawiają się więcej, co muszą zrobić – po prostu to robią. I wydaje mi się, że temu powinno służyć planowanie – żeby wiedzieć co mam zrobić. Ale też nie powinno zająć więcej czasu niż realizacja zaplanowanych zadań. Tymczasem siadasz w niedzielę, poświęcasz 2-3 godziny na rozpisanie całego tygodnia, punkt po punkcie – konkretnie określasz co będziesz robić i kiedy, rozmyślasz nad tym, analizujesz, oznaczasz. Spędzasz na tym długie godziny by rzucić plan w kąt już w poniedziałek rano, kiedy tylko życie lekko zweryfikuje Twoje zamiary…

13. Nie robisz sobie przerw.

I się wypalasz. Po godzinie już ci się nie chce… Musisz zrobić sobie przerwę zanim stracisz motywację tak by z tą samą energią wrócić do zadania. Ustal dopasowany do siebie system pomodoro – np. 30 minut pracy i 10 minut przerwy.  Pilnuj tych przerw nawet jak masz „wenę” – wtedy łatwiej będzie ci wrócić do zadania po kilku minutach i zająć się nim do końca.

14. Wciąż sprawdzasz maile.

Albo wiadomości na fejsbuku. Bo to może być coś ważnego, bo może się okazać, że musisz odpisać od razu. Gdyby było takie super ważne to ktoś by nie liczył na odczytanie przez ciebie wiadomości tylko od razu by do ciebie zadzwonił. Cokolwiek tam na ciebie czeka – może zaczekać aż skończysz robić, to co robisz.

15. Nie rozwijasz się, nie przyswajasz nowych umiejętności.

A one mogłyby ułatwić ci wykonanie zadania. Są setki stron z lifehackami ułatwiającymi realizację celów. Samo ich oglądanie wpływa na nasze nieszablonowe myślenie, pobudza wyobraźnię, sprawia, że stajemy się bardziej kreatywni. Zamiast robić coś w kółko w ten sam sposób zobacz czy nie możesz ułatwić sobie pracy przez nabycie nowych umiejętności.

 

Który z punktów blokuje Was najczęściej ;)?

 

kaboompics_woman-writing-in-her-notebook

Paulina Wu

czytam, rysuję, tworzę, piję kawę, oglądam spadające gwiazdy, podróżuję, robię zdjęcia, uwielbiam herbatę jaśminową, psy, minimalizm i prostotę na zdjeciach... Żyję wzorkoffo i już!

  • Ja w pracy usunęłam wszystkie rozpraszacze, niepotrzebne strony zablokowałam, tak samo tablicę na fb 🙂 dodatkowo staram się nie skakać z tematu na temat, tylko zajmowac się jednym typem zadań jednego dnia. Mam jedynie problem z robieniem sobe przerw ale idzie mi coraz lepiej 🙂

  • Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to od razu punkt 11 🙂 Jest też zerkanie na telefon, sprawdzanie fb i maili, a praca stoi w miejscu (lub w ogóle jej nie ma). Szczególnie kiedy pracuję nad blogiem jest mnóstwo rzeczy, które mnie rozprasza. Jednak staram się skupić na jednym zadaniu i dzielę pracę na etapy, by też nie było wszystko na raz 🙂
    Bardzo spodobał mi się twój wpis 🙂